Projekt ustawy w tej sprawie latem zeszłego roku skierował do Sejmu prezydent Bronisław Komorowski. Wskazywał, że zmiana spełnia oczekiwania samego środowiska sędziów SN, którzy chcieliby orzekać dłużej. W pierwotnym projekcie, który w sierpniu 2013 r. trafił do sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka proponowano, aby granica wieku, w którym sędzia SN przechodziłby z urzędu w stan spoczynku, była podniesiona z 70 do 75 lat.

Komisja na początku maja przyjęła poprawkę, zgodnie z którą sędzia SN miałby co do zasady przechodzić w stan spoczynku tak, jak dotychczas po ukończeniu 70 lat, "chyba, że nie później niż na sześć miesięcy przed ukończeniem tego wieku oświadczy I prezesowi SN wolę dalszego zajmowania stanowiska i przedstawi zaświadczenie stwierdzające, że jest zdolny, ze względu na stan zdrowia, do pełnienia obowiązków sędziego".

"W razie złożenia oświadczenia i przedstawienia zaświadczenia sędzia może zajmować stanowisko nie dłużej niż do ukończenia 72. roku życia; sędzia ten w każdym czasie może przejść w stan spoczynku, składając odpowiednie oświadczenie I prezesowi SN" - głosi przyjęta poprawka.

Jak powiedziała podczas środowej debaty w Sejmie sprawozdawczyni sejmowej komisji sprawiedliwości Brygida Kolenda-Łabuś (PO) wprowadzone do projektu modyfikacje pozytywnie oceniła strona rządowa, projektodawca, jak i I prezes Sądu Najwyższego.

Sprawozdawczyni zwróciła uwagę, że proponowane rozwiązanie miałoby też wpływ na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. "Zgodnie bowiem z art. 5 ust. 3 ustawy (...) o TK sędzią Trybunału może być osoba, która posiada kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska sędziego SN lub NSA" - powiedziała Kolenda-Łabuś.

Kolenda-Łabuś wskazywała, że wypracowany przez komisję projekt jest wyrazem kompromisu w stosunku do pierwotnego przedłożenia prezydenckiego. Sprawozdawczyni oceniła, że projekt przyczyni się "do pełniejszego wykorzystania ogromnego kapitału intelektualnego i doświadczenia orzeczniczego sędziów SN z korzyścią dla obywateli i wymiaru sprawiedliwości". Dodała, że jest to kierunek spójny z realizowaną w UE polityką wydłużania aktywności zawodowej.

Kolenda-Łabuś przytoczyła też wskazane przez kancelarię prezydenta dane, zgodnie z którymi wydatki budżetu przeznaczone na uposażenie sędziów SN w stanie spoczynku i ich rodzin z roku na rok przyrastają w stopniu przekraczającym wskaźnik inflacji. "Tak więc proponowane rozwiązanie powinno powodować odciążenie budżetu państwa".

Przeciwko projektowi zdecydowanie protestuje PiS i domaga się jego odrzucenia. Krystyna Pawłowicz (PiS) oceniła, że projekt prezydencki "lekceważy nie tylko naturalne i oczywiste ograniczenia medyczne dla zawodu sędziego, ale stwarza też nowe problemy prawne" bowiem niezrozumiale różnicuje pod względem wieku przechodzenia w stan spoczynku sędziów sądów powszechnych i SN.

Według Pawłowicz istnieją nie tylko prawne, ale też "moralne i etyczne" powody, dla których nie powinno się przedłużać wieku emerytalnego sędziów SN, bo wielu z nich, "zapisało się niechlubnie na kartach polskiego wymiaru sprawiedliwości". "Komisja sprawiedliwości zamiast odważnie odmówić rekomendacji tego niedobrego projektu zmodyfikowała go nieco" - powiedziała Pawłowicz wnioskując o odrzucenie projektu w drugim czytaniu.

Poparcie dla projektu wyraził natomiast PSL. Józef Zych (PSL) powiedział wprawdzie, że podziela część uwag, szczególnie tych dotyczących zróżnicowania wieku przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN i sądów powszechnych. "Jest wielu znakomitych sędziów i warto korzystać z ich doświadczenia" - mówił jednak.

Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska (SLD) powiedziała, że przy wszystkich zastrzeżeniach do projektu, który nie jest rozwiązaniem "idealnym" jej klub poprze go w głosowaniu. Podkreśliła, że nadrzędną kwestią jest "możliwość wykorzystania ogromnego potencjału intelektualnego sędziów SN". Posłanka, odnosząc się do zarzutów, że sędziowie SN nie mają moralnego prawa do wydłużenia czasu pracy, przypomniała, że to właśnie w SN po 89 r. odbyła się lustracja, w wyniku której w wydziale karnym pozostało tylko dwóch sędziów.

Ten sam argument "potencjału intelektualnego" sędziów SN podnosił także Robert Biedroń (TR). Poseł zwrócił jednak uwagę, że zmiana jest fragmentaryczna i wprowadza pewne wątpliwości prawne. "Co z sędziami TK, co z innymi środowiskami sędziowskimi, które w tym przypadku są nierówno traktowane?" - pytał Biedroń.

Wiceminister sprawiedliwości Jerzy Kozdroń, odnosząc się na koniec debaty do projektu, stwierdził, że rząd przychyla się do propozycji, którą na podstawie projektu prezydenckiego wypracowała komisja. Podkreślił też, że nie widzi w nim sprzeczności.

"To sprawozdanie utrzymuje zasadę 70. roku życia (...). Natomiast jest poza sporem, że społeczeństwo żyje dzisiaj dłużej, że jest bardziej aktywne aniżeli lat temu 50 i w związku z tym niektóre osoby w wieku 72 lat z powodzeniem mogą wypełniać obowiązki sędziów SN" - powiedział Kozdroń. "To nie problem wieku, to problem zdolności psychofizycznych" - podkreślił wiceminister.(PAP)