Pod pozwem podpisało się 10 turystów. To pierwsza tego typu sprawa w katowickim sądzie. Podczas piątkowego posiedzenia sąd uznał, że zostały spełnione wszystkie warunki, by sprawę móc rozpatrywać w postępowaniu grupowym.
To roszczenia konsumenckie; powód reprezentuje 10 osób, które mają ujednolicone roszczenia - mówiła przewodnicząca składu orzekającego Grażyna Sowińska.
Na decyzję o rozpoznaniu sprawy w trybie postępowanie grupowego stronom przysługuje zażalenie. Pozwany właściciel biura turystycznego TOP z Chorzowa Janusz Trybus powiedział, że nie zamierza jej skarżyć. "Będę starał się podważyć większość zarzutów przedstawionych przez powoda, który ucieka się do różnych insynuacji, pomówień" - powiedział.
Powód Zbigniew Kowalski reprezentował w sądzie grupę osób z różnych regionów Polski, bo - jak tłumaczył - mieszka najbliżej Katowic. Po posiedzeniu opowiadał dziennikarzom, że w drugim dniu wczasów zepsuł się autobus, a grupa jeździła wynajętymi pojazdami, za które sami płacili. Plan wyjazdu nie został zrealizowany w 80 proc. - ocenił powód. Jak dodał, zdenerwowani turyści chcieli wrócić do kraju, ale nie było na to szans.
"Każdy z nas pojechał w konkretnym celu. Zaznaczyliśmy, że chcemy wszystkie wycieczki i obligatoryjne, i fakultatywne. My nie pojechaliśmy na leżenie na plaży, chcieliśmy zobaczyć wszystkie atrakcje, które nam zapewniano" - podkreślił.
Kowalski mówił, że niezadowoleni turyści próbowali załatwić sprawę polubownie, ale właściciel biura nie zgodził się na wysokość roszczeń.
"Dla mnie jest to przykład grupy turystów, coraz bardziej uciążliwych dla organizatorów turystyki, którzy starają się jak najbardziej obniżyć koszty wyjazdów turystycznych, czasem nawet uzyskać zupełną refundację; oczywiście musi być jakiś pretekst" - odpowiada na zarzuty Trybus.
W tym przypadku pretekstem - według właściciela biura - była sytuacja losowa, czyli awaria autokaru i związane z tym reperkusje. "Zainicjowało to łańcuszek wydarzeń, które doprowadziły do eskalacji niezadowolenia w grupie. Czegoś takiego nie miałem przez 22 lata działalności w turystyce" - podkreślił.
Klienci domagają się od właściciela po 2,5 tys. zł tytułem zwrotu kosztów oraz zadośćuczynienia za nieudane wakacje na Krymie. W lipcu ubiegłego roku autokarem pojechało tam kilkudziesięciu turystów ze Śląska. Za 13-dniowy wypoczynek zapłacili po 499 euro. Pełnomocniczka Kowalskiego, radca prawny Barbara Sosna, nie wykluczyła, że do pozwu dołączą kolejne osoby, niezadowolone z wakacji na Krymie.
W przesłanym sądowi dokumencie zarzucają przedsiębiorstwu wiele uchybień - poza awarią autokaru wyrazili przekonanie, że towarzyszący im pilot był niekompetentny, a kierowcy gubili drogę.(PAP)