O dwóch kolejnych takich pozwach poinformowała PAP prok. Marta Zawada-Dybek z katowickiej prokuratury. Dotyczą one zawartych przez spółdzielnię umów, w których pominięto prawo najemców do pierwszeństwa zakupu zajmowanych przez nich lokali. Prokuratura domaga się ich unieważnienia.

Pierwsza z tych umów dotyczy sprzedaży przez spółdzielnię w grudniu 2010 r. nieruchomości wartych blisko 1,5 mln zł. Chodziło o budynki wraz z działkami przy sosnowieckich ulicach: Zagłębiowskiej, Przyjaciół Żołnierza, Wojska Polskiego, Mikołajczyka, Stoczniowców, 1 Maja, Kopalnianej i Mostowej. W styczniu 2011 r. spółdzielnia zamieniła natomiast udziały w mieszkaniach o wartości ponad 150 tys. zł przy sosnowieckich ulicach Lipowej i Zbrojnej.

Obu tych transakcji dokonano z naruszeniem prawa najemców do pierwszeństwa zakupu zajmowanych przez nich lokali, które wynika z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.

Jak wyjaśniła PAP prok. Zawada-Dybek, sytuacja ta spełnia przesłanki art. 7 kodeksu postępowania cywilnego. Zgodnie z nim prokurator może zażądać wszczęcia postępowania w każdej sprawie lub włączyć się w każde trwające już postępowanie, jeżeli według jego oceny wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego.

Na tej podstawie w skierowanych do sądu pozwach śledczy domagają się unieważnienia obu umów.

Nie jest to pierwszy przypadek podobnych działań prokuratury wobec „Sokolni” w interesie jej lokatorów. „Już kilka miesięcy temu wystąpiliśmy z pozwami o zapłatę (przez spółdzielnię – PAP) na rzecz osób pokrzywdzonych - często starszych (...). Sąd Rejonowy w Sosnowcu uwzględnił te powództwa i zasądził na rzecz najemców lokali łączną kwotę ponad 71,5 tys. zł” - zaznaczyła prok. Zawada-Dybek.

W tamtym przypadku chodziło o pieniądze, które najemcy przekazali spółdzielni na poczet wykupu zajmowanych przez nich mieszkań. Spółdzielnia przyjmowała wpłaty, mimo że wcześniej sprzedała budynki, w których znajdują się te mieszkania. Prokurator uznał, że „Sokolnia” w ten sposób bezpodstawnie wzbogaciła się i zażądał, by zwróciła lokatorom wpłacone przez nich pieniądze.

Te pozwy cywilne są następstwem ustaleń śledztwa ws. nieprawidłowości w gospodarowaniu przez zarząd "Sokolni" jej mieniem. Zarzuty oszustwa na szkodę m.in. lokatorów i najemców mieszkań oraz niegospodarności na szkodę spółdzielni usłyszeli w nim była prezes spółdzielni i jeden z pracowników. B. prezes zarzucono też nierzetelne prowadzenie dokumentacji księgowej. Śledztwo być może zakończy się w tym roku.

Innym przykładem zaangażowania katowickiej prokuratury okręgowej w sprawę „pozakarną” - w tym przypadku administracyjną - był głośny przypadek próby reaktywacji spółki Giesche. Chodziło o grupę osób, które próbowały reaktywować przedwojenną spółkę, a potem występować o odszkodowanie lub zwrot jej znacjonalizowanego w PRL majątku, wartego 341 mln zł. Ich żądania w stosunku do Katowic dotyczyły ok. 30 proc. zurbanizowanej powierzchni miasta.

Sprawa zaczęła się od decyzji katowickiego sądu rejonowego sprzed kilku lat, który zgodził się na odbycie walnego zgromadzenia akcjonariuszy spółki. Dało ono początek jej reaktywacji - wybrano zarząd, który potem wystąpił o odszkodowanie lub zwrot majątku. Pierwotne postanowienie sądu rejonowego zaskarżyła prokuratura, wskazując, że w sprawie pojawiły się nowe okoliczności, a sama reaktywacja spółki był bezprawna.

Rozpatrując to odwołanie sąd rejonowy uwzględnił je. Tę decyzję z kolei zaskarżyły osoby, które reaktywowały spółkę, argumentując m.in., że skarga prokuratury była spóźniona. Katowicki sąd okręgowy ostatecznie oddalił ich apelację, wskazując m.in., że prokurator może złożyć skargę o wznowienie postępowania i przepisy pozwalają mu przystąpić do sprawy na każdym etapie.(PAP)