Chodziło o zgłoszone przez PO zawiadomienie dotyczące emisji spotu PiS "Obywatele decydują" oraz złożone przez PiS zawiadomienie o możliwych nieprawidłowościach przy kampanii billboardowej PO z wizerunkiem premier Ewy Kopacz „Słucham, rozumiem, pomagam".

Prokuratura zdecydowała też o odmowie śledztwa w sprawie wyjazdowego posiedzenia rządu we Wrocławiu oraz wizyty premier Kopacz w Wielkopolsce. PiS uzasadniało w zawiadomieniu, że takie posiedzenia i wyjazdy przysparzają korzyści majątkowych Platformie Obywatelskiej.

Postanowienia podjęte we wtorek i środę nie są prawomocne, partie mogą złożyć na nie zażalenia - zaznaczył prok. Nowak.

Poseł PO Mariusz Witczak powiedział PAP, że nie dziwi się decyzji prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie kampanii billboardowej PO. "Zarzuty PiS od początku były bzdurne i dęte. Prokuratura to potwierdziła" - stwierdził. Jeśli chodzi o kwestię zawiadomienia złożonego przez PO w sprawie możliwych nieprawidłowości przy finansowaniu kampanii wyborczej przez PiS, Witczak powiedział, że "Platforma trzymała się twardo wykładni PKW". "Złożenie wniosku do prokuratury wynikało z opinii PKW, instytucji która stoi na straży kodeksu wyborczego" - dodał.

Z kolei szef sztabu PiS Stanisław Karczewski - proszony o odniesienie się do decyzji prokuratury - podkreślił, że PiS ma dalej wątpliwości ws. wyjazdowych posiedzeń rządu. "PO i rząd w dalszym ciągu kontynuuje wyjazdowe posiedzenia, słyszymy o następnych. Jest to zła, niepotrzebna, naganna forma prowadzenia kampanii wyborczej" - powiedział Karczewski.

Prokuratura uzasadniając swe decyzje przypomniała, że zasady finansowania kampanii wyborczej określa Kodeks wyborczy. Przewiduje on odpowiedzialność karną za udzielanie komitetowi wyborczemu partii politycznej lub przyjmowanie w imieniu takiego komitetu, w związku z wyborami, korzyści majątkowej z innego źródła niż z funduszu wyborczego partii politycznej tworzącej komitet wyborczy.

Odpowiedzialność karna grozi też za udzielanie korzyści majątkowej o charakterze niepieniężnym - innej niż nieodpłatne usługi polegające na rozpowszechnianiu plakatów i ulotek wyborczych przez osoby fizyczne oraz pomocy w pracach biurowych udzielanej przez osoby fizyczne - zaznaczył rzecznik. Korzyść majątkowa musi być wymierna - dodał.

Prokuratura oceniła, że z materiałów uzyskanych w ramach postępowań sprawdzających i z samych zawiadomień partii nie wynika podejrzenie, aby taka wymierna korzyść majątkowa została przez kogokolwiek przekazana i przyjęta.

Nowak wyjaśnił, że ani ze spotu referendalnego Prawa i Sprawiedliwości, ani kampanii wizerunkowej PO, wyjazdowego posiedzenia rządu, ani wizyty premier w Wielkopolsce nie wynikało zwiększenie aktywów lub zmniejszenie pasywów komitetów wyborczych tych partii. "Z tytułu powyższych zdarzeń żadne środki finansowe lub inne korzyści majątkowe nie zostały przeniesione na rzecz żadnego z powyższych komitetów. Komitety te nie został również zwolnione z żadnego zobowiązania w związku z powyższymi zdarzeniami" - argumentuje prokuratura. Stąd odmowa śledztwa - dodał.

Nie doszło też do złamania przepisów ustawy o partiach politycznych, która przewiduje odpowiedzialność za wydawanie środków partii na kampanię wyborczą bez pośrednictwa funduszu wyborczego partii. Ani wyjazdowe posiedzenie rządu, ani wyjazd premier do Wielkopolski nie były finansowane z budżetu partii politycznej - podał. Koszty kampanii wizerunkowej zostały rozdzielone czasowo pomiędzy partię PO i komitet wyborczy partii - od formalnego rozpoczęcia kampanii wyborczej za kampanię płacił Komitet Wyborczy PO z funduszu wyborczego partii - wyjaśniła prokuratura.

Nowak zaznaczył, że takie rozwiązanie zaakceptowała Państwowa Komisja Wyborcza. Zwrócił też uwagę, że z Kodeksu wyborczego wynika, że do chwili przyjęcia przez PKW zawiadomienia o utworzeniu komitetu wyborczego partie polityczne mają prawo finansować - bez pośrednictwa funduszu wyborczego - agitację wyborczą na rzecz upowszechniania celów programowych partii politycznej.

Przepisy ustawy o partiach politycznych dotyczące zasad finansowania przez fundusz wyborczy dotyczą kampanii wyborczych, a nie referendalnych, w ramach której publikowany był spot PiS "Obywatele decydują" - podkreślił Nowak. W ocenie prokuratury ustawa o referendum ogólnokrajowym pozwala na prezentowanie swojego stanowiska m.in. przez partie polityczne w nieskrępowany sposób.

"Pomimo tego, iż przedmiotowy spot kampanijny bezpośrednio nie dotyczy jednomandatowych okręgów wyborczych, sposobu finansowania partii politycznych i zasady rozstrzygania wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika, to wpisuje się w szeroko rozumiany kontekst kampanii referendalnej i ewentualnego rozszerzenia przedmiotu głosowania" - oceniła prokuratura, odmawiając śledztwa. (PAP)