Głosami PO i PSL komisja śledcza ds. afery hazardowej przyjęła raport ze swych prac. W zasadzie wszyscy posłowie komisji wypowiadali się krytycznie o tym dokumencie. Jego podstawą stał się projekt przygotowany przez szefa komisji Mirosława Sekułę (PO). Sekuła dał posłom dobę na zgłoszenie zdań odrębnych - taki termin posłowie PiS i Lewicy uważają za "skandalicznie krótki". Również sam Sekuła nie wykluczył, że takie zdanie odrębne złoży.

Konarski uważa, że formuła komisji śledczych wyczerpała się. "W istocie rzeczy niewypowiedzianą przesłanką działalności komisji sejmowych nigdy nie była chęć wyjaśnienia takich czy innych kwestii. Już działalność poprzednich komisji pokazała, że motorem ich działań jest bardziej czy mniej silne dążenie pewnych polityków do wykreowania się" - powiedział PAP politolog.
Jak dodał, "sukcesy Zbigniewa Ziobry czy Jana Rokity pokazały, że działalność w sejmowej komisji śledczej jest doskonałą okazją do autokreowania się przez niektórych polityków, ale w małym stopniu przyczynia się do wyjaśnienia czegokolwiek". "Żadna z komisji parlamentarnych w randze śledczej, które zostały powołane w ciągu ostatnich ośmiu lat, niczego nie wyjaśniła, natomiast wszystkie sprzyjały powstawaniu konfliktów" - powiedział Konarski.
W jego opinii, "z działalnością komisji hazardowej jest dokładnie tak samo pod tym względem, że niczego nie wyjaśniła". Jednak - jak zaznaczył politolog - "w porównaniu z wcześniejszymi komisjami prace tej ostatniej nie przyczyniły się nawet do wykreowania kogokolwiek". "Jeśli poprzednie komisje pomogły stworzyć gwiazdorskie wizerunki Ziobry czy Rokity, to trudno powiedzieć, żeby cokolwiek na tę skalę zostało wykreowane podczas prac komisji hazardowej" - dodał Konarski.

Z kolei Kik uważa, że działalność komisji hazardowej potrzebna jest jedynie kilku posłom opozycji. "Jej działalność jest przykładem niskiej klasy dzisiejszej polskiej polityki" - ocenił politolog w rozmowie z PAP.
"Biorąc pod uwagę atmosferę w czasie trwania prac komisji, słowa, które na jej posiedzeniach padały, wszystko wskazuje na to, że komisja powinna jak najszybciej zakończyć pracę. Jej członkowie stawiają takie samie tezy, jak na początku posiedzeń. Po kilku miesiącach trwania jej prac brak jakiegokolwiek postępu" - dodał Kik.
W jego opinii, "biorąc pod uwagę przeciwstawne interesy PO i opozycji osiągnięcie przez członków komisji wspólnego stanowiska było niemożliwe". "Ten raport oddaje całą mizerię wszystkich komisji śledczych. Żadna komisja sejmowa nie zastąpi działań prokuratury" - dodał politolog.
W stanowisku przyjętym na czwartkowym posiedzeniu komisji można przeczytać m.in., że politycy PO nie brali udziału w nielegalnym lobbingu ws. ustawy hazardowej, choć ich zeznania są momentami mało wiarygodne; jest w nim również stwierdzenie, że źródłem przecieku o akcji CBA - w sprawie kontaktów biznesmenów z branży hazardowej z politykami PO, mających dotyczyć zmian w tzw. ustawie hazardowej - mogło być zarówno Biuro, jak i kancelaria premiera.
Przyjęte w czwartek stanowisko komisji wraz ze zdaniami odrębnymi stanowić będzie sprawozdanie z prac komisji, które musi zostać przedstawione Sejmowi do 30 września.

PAP