Szef policji odniósł się m.in. do niedawnych burd na stadionie Legii. Na początku marca w Warszawie podczas meczu tej drużyny z Jagiellonią Białystok policja zatrzymała 38 chuliganów. Funkcjonariusze pojawili się na trybunach trzy minuty po prośbie organizatora o interwencję. Musieli sforsować bramę, ponieważ nie było przy niej pracownika ochrony, a gdy się pojawił, oświadczył, że nie ma klucza.

Po tych zajściach policja skierowała do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez organizatora w związku z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych. "Wyjaśnimy w tym postępowaniu dlaczego mężczyzna nie miał klucza do bramy, kto mu się kazał tak zachować i czy to był tylko przypadek" - powiedział Działoszyński.

Zapowiedział, że jeśli w wyniku zaniechań ze strony organizatorów będzie dochodziło do naruszeń porządku publicznego, policja będzie kierowała tego typu sprawy do prokuratur. "Chodzi między innymi o niepodjęcie działań czy zaniechanie spraw, do których ktoś był zobowiązany" - powiedział komendant.

Przypomniał, że za bezpieczeństwo imprezy masowej odpowiada jej organizator, który musi zapewnić m.in. odpowiednią liczbę ochroniarzy. Za każdym razem organizator wyznacza osobę odpowiedzialną za kwestie związane z bezpieczeństwem. Na organizatorze spoczywa obowiązek wyznaczenia dróg ewakuacyjnych oraz dróg umożliwiających dojazd strażakom, pogotowiu oraz policji.

Działoszyński zaznaczył, że na niektórych stadionach sytuacja zaczęła się poprawiać, gdy wojewodowie zaczęli częściej korzystać z możliwości, jakie daje im ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych. Chodzi m.in. o tymczasowe zamykanie stadionów dla publiczności.

"To kluby tak naprawdę mają realną możliwość uporządkowania tej sytuacji. My im możemy tylko pomóc. Jak ktoś próbuje przerzucić całą odpowiedzialność za bałagan związany z kibicowaniem, zachowaniem kibiców na stadionach i poza nimi, to my się z tym do końca nie godzimy. My bierzemy odpowiedzialność za bezpieczeństwo, ale od momentu kiedy organizator sobie nie radzi" - zaznaczył komendant.

Działoszyński pozytywnie ocenił działania władz niektórych klubów. Przypomniał, że w Krakowie podjęto decyzję, w wyniku której kilkuset kiboli nie zostało wpuszczonych na ostatni mecz Wisły.

"Szefowie klubów podjęli decyzje, że bandyci zostaną wyrzuceni ze stadionów. Bez +żylety+ też się da organizować i oglądać mecze. Chuligani będą rugowani ze stadionów do momentu kiedy nie zaczną się zachowywać jak normalni ludzie. Ja o to postuluję przy każdym spotkaniu" - powiedział komendant.

"Nie może być tak, że będziemy się poddawać presji kilkuset łobuzów. Zrobimy wszystko i będziemy pomagać takim klubom żeby nie było presji ze strony kiboli i żeby kluby nie cofały się przed takimi decyzjami. To co się stało m.in. w Wiśle Kraków, tam widzę realne symptomy poprawy, tam się kluby oraz ich właściciele zawzięły. Bardzo wspieramy takie działania" - powiedział Działoszyński.

Komendant poinformował, że w dalszym ciągu prowadzone są rozmowy ws. zabezpieczania przejazdów zorganizowanych grup kibiców. "Zachęcamy PZPN do takich regulacji żeby zbiorowe przejazdy, de facto organizowane przez kluby, były także przez nie monitorowane. Jeśli organizowany jest wyjazd kilkuset kibiców pociągiem specjalnym, to w moim przekonaniu powinno być kilku - w zależności od wielkości tej grupy - przedstawicieli klubu, który organizuje taki przejazd i dba o zachowanie kibiców" - powiedział Działoszyński.

W całym kraju działają policyjne wydziały ds. zwalczania przestępczości pseudokibiców. Komendant zwrócił uwagę, że środowiska pseudokibiców zajmują się handlem narkotykami, a także prowadzą inną nielegalną działalność. "Struktury kibolskie nie są budowane po to, żeby oglądać mecze piłki nożnej, tylko po to żeby robić różne interesy, czasami za cichym przyzwoleniem klubów" – ocenił szef KGP.

Grzegorz Dyjak, Patrycja Rojek-Socha (PAP)