Piątkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że po zmianie zasad dopuszczania do ruchu pojazdów specjalistycznych, ich producenci nie wiedzą, kto ma się tym zajmować. Przez to kilkaset firm nie może sprzedawać karetek, śmieciarek, przyczep. Według gazety Stowarzyszenie Producentów Części Motoryzacyjnych i Pojazdów już od jesieni sygnalizowało ten problem w ministerstwie transportu, którego rozporządzenie w tej sprawie weszło w życie 22 czerwca br. Szef stowarzyszenia Antoni T. Dąbrowski mówił, że nastąpił paraliż procesu homologacji, a dla producentów oznacza to bankructwo. Problem może dotyczyć nawet 800 firm, nie tylko producentów samych pojazdów, ale też ich wyposażenia – powiedział.

Rzecznik prasowy Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Mikołaj Karpiński zapewnił, że nie brakuje jednostek, które mogą przeprowadzać homologacje. "Jednostki, które do dnia wejścia w życie nowych rozwiązań miały upoważnienie do przeprowadzania homologacji, zachowują to prawo przez 12 miesięcy, tj. do 22 czerwca 2014 r." - zapewnił Karpiński.

Karpiński wyjaśnił, że 22 czerwca 2013 r. weszła w życie nowelizacja Prawa o ruchu drogowym, która jest konsekwencją wdrożenia do polskiego prawa tzw. ramowej dyrektywy homologacyjnej nr 2007/46/WE. Do ustawy przygotowano i wprowadzono pakiet 19 aktów wykonawczych.

Rzecznik zaznaczył, że dyrektywę, która stanowiła podstawę do opracowania polskich przepisów opublikowano w 2007 r., a przyjęcie nowych rozwiązań poprzedzone było stosownymi konsultacjami społecznymi.

"Samo wejście w życie ustawy poprzedzone było sześciomiesięcznym vacatio legis, w trakcie którego nie skierowano do MTBiGM żadnych zastrzeżeń do opracowanych, przyjętych i ogłoszonych rozwiązań" - podkreślił.