KE ma "poważne wątpliwości", czy niemiecka ustawa wprowadzająca myto spełnia warunki niedyskryminowania cudzoziemców - oświadczył Juncker w wywiadzie dla "SZ". "Komisja musi wyjaśnić te wątpliwości w ramach postępowania o naruszenie (unijnych) traktatów, jeśli zajdzie taka potrzeba przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej" - powiedział szef KE.

O wdrożeniu przez KE postępowania przeciwko Niemcom pisał wcześniej dziennik "Die Welt", powołując się na anonimowe źródło.

Bundesrat, druga izba niemieckiego parlamentu, zaaprobowała już uchwaloną w marcu przez Bundestag ustawę o mycie, definitywnie kończąc prace nad tym projektem. Opłaty mają obowiązywać od przyszłego roku; dokładny termin nie został jeszcze podany.

Przyjęty głosami koalicji rządowej pakiet wprowadza myto dla wszystkich kierowców samochodów osobowych i pojazdów kempingowych korzystających z niemieckich autostrad i dróg krajowych. Kierowcy pojazdów zarejestrowanych w Niemczech dostaną pełną rekompensatę poprzez obniżkę podatku od pojazdów drogowych. Właśnie to rozwiązanie uważane jest przez krytyków za dyskryminację obcokrajowców.

Dla cudzoziemców opłaty wprowadzono tylko na autostradach, z innych dróg będą mogli nadal korzystać bezpłatnie. Mogą oni wybrać pomiędzy opłatą roczną, dwumiesięczną i 10-dniową. Myto za 10 dni wynosi - w zależności od pojemności silnika pojazdu i wpływu na środowisko - od 5 do 15 euro; za dwa miesiące od 16 do 30 euro. Opłata roczna ma wynieść maksymalnie 130 euro. Niemieccy użytkownicy dróg płacą jednorazowo za cały rok.

Rząd Niemiec liczy na wpływy do budżetu w wysokości 500 mln euro rocznie. Uzyskane środki mają być przeznaczone w całości na infrastrukturę. Kierowcy samochodów ciężarowych płacą za przejazd po niemieckich autostradach od 2005 roku. (PAP)