Po raz pierwszy prokurator odczytał akt oskarżenia w kwietniu 2012 r. Decyzję o rozpoczęciu procesu od nowa sąd podjął pod koniec listopada. Po wniosku obrony uznał, że od poprzedniej merytorycznej rozprawy minęło już ponad siedem miesięcy i kontynuowanie procesu w tej sytuacji mogłoby naruszyć zasadę "koncentracji materiału dowodowego". Kilka poprzednich rozpraw spadło z wokandy ze względu na chorobę jednej z oskarżonych, Weroniki Ł., która była w ciąży.

Podczas poniedziałkowej rozprawy prokurator Radosław Woźniak ponownie odczytał akt oskarżenia, sąd odebrał też wyjaśnienia od oskarżonych. Nie mieli nic nowego do powiedzenia, dlatego odczytano protokoły z ich wcześniejszych przesłuchań.

Wznowienie procesu oznacza nie tylko konieczność ponownego odczytania aktu oskarżenia i wysłuchania wyjaśnień oskarżonych - którzy nie przyznają się do winy - ale też powtórne wezwanie do sądu przesłuchanych już raz w procesie świadków. Będą zeznawać w przyszłym roku. Następna rozprawa 16 stycznia.

Akt oskarżenia został przesłany do sądu dwa lata temu. Sporządziła go gliwicka prokuratura. Sprawa ma związek z Markiem P., pełnomocnikiem instytucji kościelnych w sprawach toczących się przed Komisją. Według śledczych to za jego pośrednictwem Jacek D., przedsiębiorca z branży zaplecza górniczego, kupował nieruchomości od Archidiecezji Katowickiej oraz Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie z naruszeniem prawa pierwokupu.

Oskarżonym w katowickim procesie zarzucono wyłudzenie poświadczenia nieprawdy poprzez uzyskiwanie dokumentów, które miały stwierdzać, że mieszkają pod określonym adresem. Jak podaje prokuratura, było to konieczne, aby w myśl ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego mieć status rolnika indywidualnego i nabywać nieruchomości rolne z pominięciem osób uprawnionych, czyli dzierżawców tych nieruchomości lub Agencji Nieruchomości Rolnych, którym przysługiwało prawo pierwokupu.

W konsekwencji - przyjęła prokuratura - dochodziło do przywłaszczenia praw majątkowych, bo z prawa pierwokupu nie mogły korzystać osoby uprawnione. Następnie nieruchomości sprzedawano lub darowano oskarżonym. Zdaniem prokuratury celem obrotu nieruchomościami było ukrycie, że pochodzą one z przestępstwa. Dlatego oskarżonym zarzucono też pranie brudnych pieniędzy.

Łącznie okazyjne transakcje miały dotyczyć blisko 1000 ha ziemi. Poza Jackiem D. na ławie oskarżonych zasiadają też m.in. jego syn Tomasz i córka Hanna wraz z małżonkami. Oskarżeni nie przyznają się do winy. Mówili przed sądem, że kościelną ziemię kupowali legalnie.

Komisja Majątkowa, która przestała istnieć na początku marca 2011 r., przez przeszło 20 lat decydowała o zwrocie Kościołowi katolickiemu nieruchomości Skarbu Państwa. Od jej orzeczeń nie przysługiwały odwołania. Komisja od 1989 r. przekazała stronie kościelnej ponad 65,5 tys. ha i 143,5 mln zł rekompensat. Rozpoznała ponad 2,8 tys. wniosków. Według mediów wartość zwróconego majątku sięgała 5 mld zł. Decyzja o likwidacji Komisji miała związek z krytyką jej działalności: media podawały, że nie weryfikowano wycen gruntów przedstawianych przez rzeczoznawców Kościoła - miały być zaniżane. (PAP)