Skierowanie wniosku o uznanie więźnia za osobę z zaburzeniami psychicznymi stwarzającą zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych umożliwia ustawa o nadzorze nad groźnymi przestępcami, która obowiązuje od 22 stycznia. Pierwszy wniosek na mocy tych przepisów dotyczył Mariusza T. - pedofila, zabójcy czterech chłopców, który we wtorek wyszedł na wolność po odbyciu kary 25 lat więzienia. Kolejną osobą jest Krzysztof W., który w trakcie przerwy w odbywaniu kary za współudział w pobiciu ze skutkiem śmiertelnym, usiłował zgwałcić 6-letnią dziewczynkę.

Jak powiedział PAP w czwartek Góra, wnioski dotyczą skazanych, którzy odbywają karę w systemie terapeutycznym. "Są to skazani, którzy popełnili przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu lub przeciwko wolności i nieobyczajności - np. gwałty. Nasilenie zaburzeń psychicznych u tych skazanych w trakcie odbywania kary było tak wysokie, że może zagrażać popełnieniem przestępstwa po odbyciu kary" - dodał.

Zaznaczył, że są to osoby, które odbywały karę od kilku do kilkunastu lat więzienia, a ich wypuszczenie na wolność, bez osadzenia w ośrodku lub nadzoru prewencyjnego policji, może skutkować popełnieniem przestępstwa, którego dolna granica wynosi co najmniej 10 lat.

"Przygotowując taki wniosek, bierze się pod uwagę cały okres wykonania odbywania kary i dołącza się dokumentację z przebiegu resocjalizacji oraz terapii" - zaznaczył rzecznik.

Ustawa, która obowiązuję od 22 stycznia, dotyczy m.in. postępowania wobec sprawców zabójstw i gwałtów, skazanych w czasach PRL na karę śmierci i objętych później amnestią.

Pierwszy wniosek rozpatrywany w ramach tej regulacji dotyczył Mariusza T. W poniedziałek sąd odroczył jednak jego sprawę do 3 marca. We wtorek T. wyszedł na wolność i został objęty policyjną ochroną. Wszystko po to - jak wyjaśniał szef policji Marek Działoszyński - by z jednej strony chronić go przed linczem, a z drugiej chronić społeczeństwo przed ewentualnym przestępstwem popełnionym przez niego.

Sądy mają też rozpatrzeć m.in. powtórny wniosek o jego tymczasową izolację (do czasu uprawomocnienia się ewentualnej decyzji o skierowaniu go do ośrodka) oraz zażalenie dyrektora zakładu na ubiegłotygodniową decyzję sądu, który na taką izolację się nie zgodził i uznał, że wystarczającym zabezpieczeniem jest zakaz opuszczania kraju oraz zgoda na działania rozpoznawczo-operacyjne policji.

Szef rzeszowskiego zakładu karnego skierował też do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przez T. przestępstwa polegającego na posiadaniu treści pornograficznych z udziałem dzieci. Materiały takie miano znaleźć w celi T. w czasie dwóch przeszukań 8 i 10 lutego. Prokuratura uznała jednak, że materiały te - zdjęcia i szkice - nie przedstawiają czynności seksualnych bądź też obcowania płciowego w rozumieniu przepisów postępowania karnego.

Posiedzenie sądu dot. Krzysztofa W. miało odbyć się w piątek. Wiadomo jednak, że nie odbędzie się, ponieważ 19 lutego ma zacząć się obserwacja mężczyzny w Regionalnym Ośrodku Psychiatrii Sądowej w Gostyninie. Może ona potrwać kilka tygodni.

Spośród 85 tys. osadzonych w polskich więzieniach, karę w systemie terapeutycznym odbywa ok. 3 tys. skazanych, m.in. osoby cierpiące na zaburzenia preferencji seksualnych oraz niepsychotyczne zaburzenia psychiczne i upośledzone umysłowo. W systemie terapeutycznym kary odbywają także osoby uzależnione od narkotyków, alkoholu bądź środków psychotropowych.

O odbywaniu kary w tym systemie decyduje sąd, przy orzekaniu kary więzienia, bądź działająca w zakładzie karnym komisja penitencjarna. W polskich zakładach karnych funkcjonuje ponad 20 oddziałów terapeutycznych. Ponad 90 proc. osadzonych w ramach tego systemu, to mężczyźni.

Ustawę o amnestii Sejm kontraktowy przyjął w grudniu 1989 r. Na jej mocy skazanym na karę śmierci, którzy nie zostali straceni, zamieniono wyroki na kary 25 lat pozbawienia wolności. Kar tych nie można było zamienić na dożywocie, bo do polskiego kodeksu karnego kara dożywotniego pozbawienia wolności powróciła w 1995 roku.

Już wcześniej, 21 kwietnia 1988 r., rząd Mieczysława Rakowskiego ogłosił moratorium na wykonywanie wyroków śmierci; było to kilka miesięcy po ostatniej egzekucji. Moratorium obowiązywało aż do formalnego wyeliminowania tej kary przez nowy kodeks z 1997 r. Niezależnie od moratorium polskie sądy orzekły jeszcze kary śmierci wobec dziewięciu osób - najbardziej znanym przypadkiem był Mariusz T., który usłyszał wyrok we wrześniu 1989 r.(PAP)