Jak poinformował we wtorek mecenas Andrzej Jemielita, 60-letni Dieter Lorenc, który jeszcze przed wyjazdem z Polski odziedziczył siedlisko z 15 hektarami lasu i siedmioma hektarami ziemi rolnej, złożył w sądzie okręgowym w Olsztynie pozew o odszkodowanie.

Jak wyjaśnił pełnomocnik, dawny właściciel nie może odzyskać siedliska, ponieważ ma ono już nowego właściciela, którego chroni rękojmia księgi wieczystej. Dieter Lorenc żąda więc równowartości pozostawionego siedliska wraz z gruntami rolnymi. Chce, by Skarb Państwa wypłacił mu za to 180 tys. zł.

Lorenc odzyskał już 15 hektarów lasów koło Szczytna. Proces, który trwał w tej sprawie od 2006 roku, a zakończył się w czerwcu tego roku przed sądem rejonowym w Szczytnie, dotyczył zmiany zapisów w księdze wieczystej. Lorenc chciał, by wykreślić z niej Lasy Państwowe, które widniały jako właściciel 15-hektarowego lasu i wpisać w to miejsce jego jako właściciela.

Korzystne dla Lorenca rozstrzygnięcie sądu w Szczytnie w tej sprawie oznacza, że dawny właściciel znów może rozporządzać dowolnie nieruchomością odziedziczoną po ojcu.

To jedna z kilku spraw toczących się przed sądami na Warmii i Mazurach, które dotyczą zwrotu mienia albo odszkodowań za nieruchomości pozostawione po wyjeździe do RFN przez tzw. późnych przesiedleńców.

Najgłośniejszą była sprawa Agnes Trawny, która kilka lat temu ubiegała się o zwrot gospodarstwa w Nartach koło Szczytna. Sądy - Rejonowy w Szczytnie i Okręgowy w Olsztynie - odmówiły jej zwrotu mienia, natomiast Sąd Najwyższy przyznał jej rację i nakazał zwrot gospodarstwa.