"Myślę, że parlament będzie starał się pracować jak najszybciej" - powiedział Boni w środę dziennikarzom, podkreślając jednocześnie, że "nie ma sytuacji pożarowej". Zaznaczył, że jeśli projekt nie wejdzie w życie 1 kwietnia, to ten termin "trochę się przesunie".
Zgodnie z rządowym projektem, zamiast 7,3-proc. składki do Otwartych Funduszy Emerytalnych ma trafiać 2,3 proc. Pozostałe 5 proc. będzie księgowane na indywidualnych kontach osobistych w ZUS. Docelowo w 2017 r. do OFE przekazywane byłoby 3,5 proc. składki, a 3,8 proc. na subkonta w ZUS. Rząd chce ograniczyć w ten sposób przyrost długu publicznego i deficytu. Boni podkreślił, że projekt zmian w OFE to nie jest "demontaż" czy "dezintegracja" systemu emerytalnego, tylko jego korekta.
"Projekt dokonuje korekty w systemie emerytalnym. Zmniejsza przepływy gotówkowe do OFE, szczególnie w tym trudnym dla finansów publicznych okresie. (...) Projekt zachowuje integralność drugiego filara poprzez odpowiednią waloryzację środków, które tam będą ewidencjonowane i wprowadza nowe zachęty do dodatkowego ubezpieczenia" - podkreślił.
Szef doradców strategicznych premiera zaznaczył, że zmiany rządowe nie mają na celu zabierania 220 mld zł, które są w aktywach OFE. "Po okresie 11 lat funkcjonowania reformy emerytalnej, trzeba zadać sobie pytanie, czy jesteśmy w stanie tak wysoką składkę unieść, patrząc na finanse publiczne oraz inne potrzeby rozwojowe kraju" - powiedział.
Zaznaczył, że rozwiązania rządowe zostały przygotowane w trosce o to, by emerytury były pewne i bezpieczne i nie były niższe.
Wiceminister finansów Ludwik Kotecki uważa, że wejście w życie zmian w OFE później niż 1 kwietnia będzie oznaczało szkodę dla finansów publicznych. "W ramach rządu jesteśmy spójni jeśli chodzi o nasze nadzieje związane z tym, że uda się wprowadzić to (ustawowe zmiany w OFE - PAP) 1 kwietnia. To jest rzeczywiście szybki termin, ale to kwestie racjonalności, usunięcia wad tego systemu przeważają nad innymi argumentami. Należy więc to zrobić jak najszybciej" - powiedział w środę dziennikarzom Kotecki.
Dodał, że "jeżeli to się przesunie o jeden miesiąc - bo taki jest wariant alternatywny - to oczywiście będzie to ze szkodą dla finansów publicznych, emerytów i podatników". Kotecki zaznaczył, że nawet jeśli przyszła ustawa zostanie wprowadzona później, to i tak jest dobrym rozwiązaniem. (PAP)