Nowy podatek, którego projekt wniosła pod obrady parlamentu rządząca partia premiera Viktora Orbana, Fidesz, dysponująca w parlamencie większością 2/3 głosów, może spowodować bankructwo wielu przedsiębiorstw medialnych lub ich uzależnienie od dofinansowania przez państwo - twierdzą organizatorzy protestu. Są wśród nich również niektóre redakcje mediów zdecydowanie prorządowych.

W czwartek wiele dzienników ukazało się z niezadrukowanymi pierwszymi stronami, a stacje telewizyjne i portale internetowe wygasiły ekrany.

"Rząd chce zrujnować nasz kanał" - protestuje w ogłoszonym w czwartek komunikacie największa sieć prywatnej telewizji węgierskiej "RTL Klub".

Najpopularniejszy węgierski kanał telewizyjny "TV2" oświadczył, że celem rządu Orbana jest "uniemożliwienie funkcjonowania naszego przedsiębiorstwa".

Oba kanały TV zagroziły zaprzestaniem emisji seriali krajowej produkcji, które cieszą się największą oglądalnością wśród węgierskich telewidzów.

Według węgierskich analityków nowy podatek przyniesie skarbowi państwa dodatkowe dochody sięgające 30 milionów euro rocznie.

Najwyższe, 40-procentowe opodatkowanie, jak wynika z rządowego projektu ustawy, miałoby dotyczyć dochodów z ogłoszeń zamieszczanych przez prywatną telewizję "RTL Klub".

Zdaniem niezależnego eksperta Gabora Polyaka głównym celem wprowadzenia nowego podatku jest osłabienie pozycji "RTL Klub". (PAP)