We wtorek białoruski bank centralny zezwolił bankom komercyjnym, by we wzajemnych rozliczeniach i transakcjach z innymi podmiotami korzystały z innego niż oficjalny kurs wymiany pod warunkiem, że nie odbiega od niego o więcej niż 10 proc.

"Komunikat Banku Centralnego Białorusi zasadniczo sprowadza się do łagodnej dewaluacji, której zakres nie różni się zbytnio od ocen MFW. Fundusz ocenił, że fundamenty białoruskiej gospodarki sugerują, że waluta kraju jest przewartościowana o 12-15 proc." - zauważają analitycy BofA ML w środowym komentarzu.

"Obawy rynku nie ustąpią zanim władze Białorusi nie zdecydują o podjęciu dalej idących działań podyktowanych chęcią zmniejszenia lub sfinansowania deficytu rachunku obrotów. Działania te mogłyby polegać na pożyczce pomostowej z Rosji, uzyskaniu nowego programu MFW lub ograniczenia pożyczek wspartych gwarancjami rządowymi oprocentowanymi poniżej rynkowych stawek" - zaznaczają.

Alternatywnie władze w Mińsku mogłyby częściowo sprywatyzować zakłady produkcyjne Belaruskali. 25 proc. pakiet udziałów w nich wart jest ok. 6-7 mld USD wobec ok. poziomu deficytu obrotów ocenianego przez MFW na ok. 9 mld USD - ocenia BofA ML.

W 2010 r. średnia wzrostu PKB wynosiła na Białorusi 7,5 proc., co sytuuje ją wśród najszybciej rozwijających się republik dawnego ZSRR. PKB w przeliczeniu na głowę mieszkańca wynosi na Białorusi 5 470 USD, ustępując tylko Rosji i Kazachstanowi.

Powodem wysokiego ujemnego salda rachunku obrotów bieżących sięgającego ok. 16 proc. PKB są niedawne wybory prezydenckie na Białorusi. Władze wpompowały w gospodarkę duże środki finansowe i wspierały tanie pożyczki, które napędziły import.

BofA ML uważa, że władze w Mińsku nie miałyby trudności z uzyskaniem nowego programu MFW, gdyby o niego wystąpiły, ponieważ wcześniejszy program został pomyślnie zrealizowany. Mogą też wystąpić o krótkookresową pożyczkę do Moskwy.(PAP)