We wtorek "Rzeczpospolita" powołując się na badanie Instytutu Badań Edukacyjnych podała, że uczniowie urodzeni w styczniu - a więc starsi w swoim roczniku - mieli lepsze wyniki na sprawdzianie dla szóstoklasistów i na egzaminie gimnazjalnym niż dzieci urodzone w kolejnych miesiącach. Według "Rz", takie wyniki mogą sugerować, że po obniżeniu wieku szkolnego - którego ostateczny termin to 2014 r. - dzieci, które zaczną edukację w wieku 6 lat mogą sobie potem gorzej radzić w nauce.
"Taka opinia wynika z wyrywkowego przytaczania analiz, które prowadzone są od lat nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, oraz z niezrozumienia danych przytaczanych podczas konferencji naukowej" - tak IBE skomentował artykuł. W komunikacie, jaki ukazał się we wtorek na stronie internetowej Ministerstwa Edukacji Narodowej można przeczytać, że o wynikach dzieci stanowi przede wszystkim to, jak długo są objęte edukacją, a nie data urodzenia.
Również Instytut Badań Edukacyjnych - w swoim wtorkowym komunikacie - podał, że z analiz wynika, że różnica w osiągnięciach między najmłodszymi a najstarszymi uczniami zmniejsza się stale w kolejnych latach nauki.
"Warto tu zauważyć, że sześcio- i siedmiolatki, które razem zaczną uczyć się w klasach pierwszych w 2014 roku do egzaminu gimnazjalnego przystąpią po dziewięciu latach nauki. A test gimnazjalny jest pierwszym testem osiągnięć szkolnych, który ma wpływ na późniejszą ścieżkę edukacyjną dziecka" - zaznaczono. Zarówno resort edukacji, jak i Instytut, przywołały wyniki przeprowadzonego przez IBE badania TUNSS (Test Umiejętności na Starcie Szkolnym).
Badaniem tym w 2012 r. objęto ponad 1400 sześciolatków z przedszkoli, oddziałów przedszkolnych i klas pierwszych (druga faza badania będzie przeprowadzona w maju 2013 r.).
"Jest zupełnie normalne, że starsze dzieci mają lepsze wyniki, a młodsze gorsze, choć dzieci rozwijają się indywidualnie w różnym tempie. Prawidłowość ta znana jest naukowcom i potwierdzona licznymi badaniami. Środowisko szkolne wpływa jednak na rozwój dziecka, czyli dziecko, którego rozwój jest silne stymulowany rozwija się szybciej niż dziecko, które np. później idzie do szkoły" - można przeczytać w komunikacie Instytutu. Według IBE, z pierwszego badania TUNSS wyraźnie było widać, że różnice pomiędzy sześcio-, a siedmiolatkami w pierwszej klasie są mniejsze niż pomiędzy sześciolatkami w pierwszej klasie, a sześciolatkami w tzw. zerówce.@page_break@

MEN podało, że w teście matematycznym sześciolatki chodzące do szkoły otrzymały średnio ponad 105 punktów, w teście z czytania - ponad 110, a pisania - 120. Wyniki sześciolatków pozostawionych w przygotowaniu przedszkolnym były dużo niższe. W teście matematycznym dzieci te otrzymały około 100, a w testach z czytania i pisania - po 95 punktów.
Minister edukacji Krystyna Szumilas odnosząc się w radiu TOK FM do wtorkowego artykułu w "Rzeczpospolitej" powiedziała, że nie ma jednoznacznych wyników, które wskazywałyby, że im młodsze dziecko, tym gorzej sobie radzi w szkole.
Zwróciła uwagę na to, że w artykule powołano się na badanie, w którym brano pod uwagę tylko wyniki dzieci z jednego rocznika. Nie porównuje się więc w nich wyników uczniów, którzy poszli do szkoły w wieku 6 albo 7 lat.
"Słuchajmy naukowców całościowo, nie wybiórczo. Nie da się na podstawie jednego wybiórczego badania mówić o całej populacji dzieci i tak poważnym problemie, jakim jest obniżenie wieku szkolnego" - powiedziała. Także ona przypomniała wyniki badania TUNSS. Szefowa resortu edukacji podkreśliła, że świat idzie w kierunku obniżenia wieku szkolnego. Szumilas zaprzeczyła, że głównym celem obniżenia wieku szkolnego jest to, by obywatele szybciej trafiali na rynek pracy, o czym wspominał Michał Boni w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" (tutaj).
"To krok dla dobra dziecka, wykorzystajmy potencjał dziecka, jego chęć nauki, rozwoju" - powiedziała. Szumilas przypomniała, że w ubiegłym roku do szkoły poszło 17 proc. 6-latków, a więc 66 tys. dzieci, a od 2009 r. wcześniej do pierwszej klasy poszły 184 tys. dzieci. Szumilas szacuje, że w tym roku wcześniej do szkoły pójdzie ok. 30 proc.
"Bardzo zależy mi na tym, by rodzice uzyskali rzetelne informacje o tym, co dla ich dziecka znaczy rozpoczęcie edukacji w wieku 6 czy 7 lat. Mamy szeroko zakrojoną kampanię informacyjną" - powiedziała. Pytana, czy jest szansa, by przesunąć ostateczny termin obniżenia wieku szkolnego, Szumilas zaprzeczyła.
"Rok 2014 jest ostatecznym terminem obniżenia wieku szkolnego (...). Chodzi o to, by przerwać okres przejściowy i żeby dać szansę młodszym dzieciom na lepszą edukację, szczególnie dzieciom z rodzin defaworyzowanych" - powiedziała. Zaznaczyła, że dzieciom z takich trudniejszych rodzin trzeba jak najszybciej umożliwić edukację.
"Trzeba dać szansę na to, by braki wnikające z niedoskonałości w rodzinie można było nadrobić w systemie edukacji" - powiedziała. (PAP)

Polecamy: Eksperci: reformę obniżającą wiek rozpoczęcia nauki wprowadzono bez przygotowania

Reforma oświaty będzie także jednym z głównych tematów II Zjazdu Akademii Zarządzania Dyrektora Szkoły, który odbędzie się 21 marca 2013 r. w Warszawie>>