"Wyrażamy głębokie ubolewanie w związku z decyzją rządu Szwajcarii. Podważa ona tradycyjną pozycję Szwajcarii jako państwa otwartego i przyjaznego" - brzmi deklaracja państw Grupy Wyszehradzkiej - Czech, Polski, Słowacji i Węgier.

Państwa te wskazały, że potępiają szwajcarską decyzję, gdyż rozróżnia ona kraje UE na stare i nowe, a także jawi się jako decyzja "czysto polityczna", "gdyż obywatele naszych państw UE stanowią jedynie 10 proc. wszystkich pracowników migrujących do Szwajcarii". Kraje Grupy Wyszehradzkiej dodały też w deklaracji, że "w dobie kryzysu" konieczne jest raczej wzmacnianie wolności gospodarczych, a nie ich osłabianie, co jest z korzyścią także dla wielu szwajcarskich firm prowadzących działalność w nowych krajach UE.

"Uważamy, że jest to decyzja dyskryminacyjna i - jak powiedziała wysoka przedstawiciel Catherine Ashton - nielegalna, gdyż rozróżnia pomiędzy państwami UE" - powiedział w czwartek w Brukseli polskim dziennikarzom minister Sikorski. - Jako polscy turyści i konsumenci wyciągniemy z tego wnioski. Ja w tym roku byłem na urlopie w Szwajcarii i ceny były takie jak w złotówkach, tylko we frankach i nie wiem, czy te zawyżone ceny były do końca odzwierciedlone w korzyściach, jakie odniosłem. Dwa razy się zastanowię, zanim znowu pojadę na urlop do Szwajcarii, skoro tam nie jesteśmy mile widziani".

Sikorski podkreślił, że KE już oceniła decyzję Szwajcarii jako nielegalną. "Wiec jeśli nie będzie cofnięta, będzie mieć swoje konsekwencje" - powiedział.

Między Szwajcarią a UE istnieje porozumienie ws. swobodnego przepływu osób i wyboru miejsca pracy, ew. miejsca zamieszkania; jednym z warunków jest umowa o pracę. Dla ośmiu nowych państw członkowskich UE w protokole podpisanym przez Unię i Szwajcarię w 2004 roku przewidziano możliwość stosowania ograniczeń i restrykcji na rynku pracy w siedmioletnim okresie przejściowym, ale to porozumienie wygasło 1 maja 2011 roku. Obecnie, po tym terminie, "nie ma już żadnych podstaw prawnych, by wprowadzać rozróżnienia między starymi a nowymi krajami" Unii - powiedziała PAP rzeczniczka Ashton Maja Kocijanczicz.

Szwajcaria może zastosować specjalną klauzulę ochronną do umowy z UE i właśnie na to zdecydował się w środę rząd szwajcarski. Ale - jak powiedziała PAP Kocijanczicz - ta klauzula jest dopuszczalna tylko wobec wszystkich krajów UE, bez rozróżniania na nowe czy stare.

"Ubolewam nad podjętą dziś przez szwajcarską Radę Federalną (rząd) decyzją, by przywrócić ograniczenia liczbowe dla pewnych kategorii zezwoleń na pobyt w odniesieniu do obywateli UE pochodzących z ośmiu państw członkowskich. Oceniam ten krok jako naruszenie porozumienia o swobodnym przepływie osób w kształcie po poprawkach z 2004 roku. Porozumienie to nie pozwala na wprowadzanie jakichkolwiek rozróżnień pomiędzy obywatelami UE" - podkreśliła szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton w komunikacie.

Szwajcarska minister sprawiedliwości Simonetta Sommaruga poinformowała w środę, że w przypadku obywateli nowych państw UE od 1 maja liczba zezwoleń na pobyt i pracę w Szwajcarii będzie ograniczona do ok. 2 tys. rocznie; w zeszłym roku wydano 6 tys. takich zezwoleń. Rząd szwajcarski twierdzi, że tempo imigracji budzi obawy o takie kwestie, jak integracja, przestrzeganie płacy minimalnej i warunki pracy.

Szwajcarski dziennik "Blick" pisze, że wśród obywateli nowych państw UE, którzy po 1 maja 2011 roku przybyli pracować do Szwajcarii, najwięcej było Polaków. Przed końcem br. rząd szwajcarski ma ponownie ocenić sytuację w zakresie imigracji z nowych państw UE i zdecydować, czy tymczasowe kwoty będą obowiązywać do końca maja 2014 r. Później będzie już obowiązywać pełna swoboda ruchu osobowego.

Z Brukseli Inga Czerny (PAP)

icz/ az/ ro/