Zarząd PKP Cargo i działające w spółce związki zawodowe nie zgadzają się co do tego, jakie gwarancje zatrudnienia ma otrzymać załoga w związku z planowaną prywatyzacją przewoźnika. Związkowcy wysuwają też postulaty płacowe - domagają się podwyżek i premii z zysku za zeszły rok.

Referendum strajkowe w PKP Cargo zakończyło się w piątek. "Protokoły z poszczególnych zakładów spółki jeszcze spływają, ale już teraz na podstawie zebranych przez nas informacji można powiedzieć, że na pewno będzie ono ważne, ponieważ frekwencja znacznie przekroczyła 50 proc." - powiedział PAP Miętek.

Dodał, że ostateczne wyniki referendum będą znane pod koniec tygodnia albo na początku przyszłego. "Jednak już teraz - na podstawie rozmów z przedstawicielami zakładów i spółek zależnych PKP Cargo - można powiedzieć, że ponad 90 proc. pracowników opowiedziało się za strajkiem w przypadku fiasku rozmów z zarządem" - poinformował związkowiec.

Jednak nawet jeśli załoga da zielone światło dla strajku w PKP Cargo, to przed podjęciem protestu związkowcy i zarząd spółki muszą jeszcze odbyć mediacje. Jak wskazał Miętek, pierwsze spotkanie mediacyjne nie zostało jeszcze wyznaczone. Prawdopodobnie odbędzie się jednak w połowie przyszłego tygodnia.

Na wyznaczenie terminu rozmów czeka też zarząd spółki-matki PKP Cargo, czyli PKP SA. "Cieszymy się, że związkowcy zdecydowali się na podjęcie z nami rozmów, a nie chcą od razu strajkować" - powiedział PAP członek zarządu PKP SA Piotr Ciżkowicz. Wyraził nadzieję, że stronom uda się dojść do porozumienia, ale - jak zaznaczył - obecne postulaty związkowców dotyczące podwyżek płac są nierealne. Wyjaśnił, że podniesienie pensji zasadniczej pracownikom PKP Cargo - czego domagają się związkowcy - kosztowałoby ok. 250 mln zł rocznie, czyli mniej więcej tyle, ile spółka zarobiła w zeszłym roku. Każdy dzień strajku może natomiast kosztować spółkę 20 mln zł.

Znane są już wyniki referendum na Śląsku. Jak przekazał podczas wtorkowej konferencji prasowej w Jaworznie Szczakowej wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Maszynistów Kolejowych Andrzej Konieczny, w referendum głosowało ponad 67 proc. pracowników śląsko-dąbrowskiego zakładu spółki i ponad 58 proc. zakładu śląskiego. Zdecydowaną większość głosów oddano za protestem.

Poparcie Sojuszu Lewicy Demokratycznej dla ewentualnego strajku związkowców z PKP Cargo zapowiedział szef śląskich struktur partii Marek Balt.

„Prezesi spółek kolejowych zarabiają dzisiaj trzy-cztery razy więcej, niż premier rządu polskiego. Zasiadają w kilku radach nadzorczych, łamiąc ustawę kominową. Zatrudniają za duże pieniądze po kilkunastu-kilkudziesięciu doradców. (...) Polska dostała 20 mld zł na remonty kolejowe. Obawiamy się, że większość tych pieniędzy nie zostanie wykorzystana. (...) Nie tędy droga, co robi w tej chwili rząd i ludzie zarządzający spółkami z Grupy PKP, którzy nigdy wcześniej nie pracowali w kolejnictwie” - mówił podczas konferencji w Jaworznie Balt.

Poza podwyżkami, związki chcą także dla pracowników gwarancji zatrudnienia na sześć lat i zamrożenia obowiązywania Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy na prawie cztery lata. Koszty tych postulatów, łącznie z przekazaniem części akcji PKP Cargo na fundusz własności prywatyzacyjnej, władze PKP szacują na nawet 1 mld zł.

Debiut giełdowy PKP Cargo planowany jest na IV kwartał tego roku. Sprzedane ma być między 25 proc. a 50 proc. akcji spółki minus jedna. Pakiet kontrolny zostanie na razie w rękach PKP SA.

Agata Kalińska