Zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej - jak poinformował Zagórowski - odstępuje też od "zasad przyznawania posiłków profilaktycznych, będących przedmiotem sporu zbiorowego".

Wspólne posiedzenie zarządu i rady nadzorczej JSW trwało w czwartek ponad sześć godzin. Na zakończenie obrad zarówno zarząd jak i rada nadzorcza podpisały się pod wspólnym oświadczeniem.

"Liczy się dobro 26-tysięcznej załogi JSW i absolutnie ten problem, związany z bezpieczeństwem pracy, przy rozmowach nie powinien nam towarzyszyć" - powiedział prezes Jarosław Zagórowski, uzasadniając decyzję o rezygnacji ze zwolnień związkowców.

Oprócz zapowiedzi rezygnacji ze zwolnień związkowców oraz odstępstwa od zasad przyznawania posiłków profilaktycznych znalazło się w nim stwierdzenie, że "w obecnej sytuacji konieczne jest podjęcie rozmów między pracodawcą a stroną społeczną". W rozmowach takich - wynika z oświadczenia, miałby wziąć udział wspólnie wybrany mediator oraz obserwator z rady nadzorczej. Rozmowy miałyby dotyczyć "pozostałych kwestii spornych".

"Z chwilą podjęcia rozmów między stronami zarząd wycofa wniosek cywilny o zabezpieczenie, skierowany do Sądu Okręgowego w Gliwicach oraz wniosek złożony w trybie art. 36 ustawy o związkach zawodowych" - głosi oświadczenie, pod którym podpisali się obecni członkowie zarządu JSW oraz członkowie rady nadzorczej.

Czytaj: W kopalniach JSW rozpoczął się strajk związkowców

 

Ta ostatnia kwestia, jak wyjaśnił przewodniczący rady nadzorczej Józef Myrczek, dotyczy kwestii legalności strajku w JSW. Wcześniej w czwartek zarząd JSW wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że strajk jest "nielegalny w rozumieniu Ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych" - związki nie wyczerpały bowiem ustawowych procedur.

"Chcemy rozmawiać ze stroną społeczną, chcemy by pomógł nam w tym mediator, będzie też przedstawiciel rady nadzorczej" - mówił Zagórowski. Dodał, że oświadczenie zostało przekazane stronie związkowej. "Czekamy na odpowiedź strony społecznej" - zaznaczył prezes JSW.

Rano z radą nadzorczą spotkali się przedstawiciele działających w spółce związków zawodowych, które koordynują trwający od środy w spółce bezterminowy strajk. Wieczorem, jeszcze przed ogłoszeniem stanowiska po spotkaniu zarządu i RN JSW, związkowcy informowali PAP, że przede wszystkim domagają się rezygnacji z planów zwolnienia dziewięciu związkowych liderów z należącej do JSW kopalni Budryk oraz odwołania Zagórowskiego.

Wiceprzewodniczący Solidarności w JSW Roman Brudziński mówił, że jedynym efektem, który mógłby zmienić obraz trwającego strajku, jest rezygnacja ze zwolnienia związkowców z Budryka oraz "odwołanie Zagórowskiego". "To są rzeczy, które są na dzień dzisiejszy praktycznie postawione na ostrzu noża nie tylko przez nas, tylko przez całe załogi" - zaznaczył wiceszef Solidarności w JSW.

Sam Zagórowski w przerwie czwartkowego spotkania z radą nadzorczą zapewniał dziennikarzy, że w programie obrad nie ma punktu, dotyczącego zmian personalnych. Przewodniczący rady nadzorczej, pytany po spotkaniu, czy rada widzi potrzebę zmian w zarządzie, nie odpowiedział.

"Zrobiliśmy dzisiaj duży krok do przodu, chciałbym podziękować zarówno stronie społecznej, która tu dzisiaj przyjechała, jak i zarządowi, że udało nam się dojść do wspólnego stanowiska" - powiedział Myrczek. "Jest to krok również w stronę pracowników" - dodał.

Na godz. 20 związkowcy zwołali posiedzenie sztabu protestacyjno-strajkowego. Mieli uzgadniać formy dalszej akcji strajkowej w perspektywie weekendu oraz ew. jej zaostrzenie - od poniedziałku. "Jeżeli tylko jeden facet może podpalić cały Śląsk, gratulujemy rządzącym takiego podejścia" - uznał Brudziński, nawiązując do możliwości pozostawienia Zagórowskiego na stanowisku.

Od środy w kopalniach JSW trwa bezterminowy strajk. Jak podają związki, ma on charakter rotacyjny i odbywa się na powierzchni - górnicy nie zjeżdżają pod ziemię; jedynie część załóg zabezpiecza wyrobiska.

Zarząd JSW ogłosił niedawno plan oszczędnościowy przekonując, że jest on konieczny, aby trwale poprawić kondycję firmy. We wtorek w kopalniach spółki zakończyło się dwudniowe referendum, w którym 98 proc. głosujących poparło akcję protestacyjną. Zarząd podkreśla m.in., że referendum nie dotyczyło przedmiotu trwającego już wcześniej w spółce sporu zbiorowego. „Postulaty strajkowe daleko odbiegają od przedmiotu toczącego się sporu” - podkreśliła spółka.

Protestujące związki sformułowały pięć postulatów. Domagają się m.in. rezygnacji z planów zwolnienia dziewięciu liderów związkowych za nielegalny – według JSW - styczniowy strajk w kopalni Budryk. Chcą odwołania zarządu, któremu zarzucają nieudolność i powołania nowego. Oczekują wycofania decyzji o wypowiedzeniu trzech obowiązujących w spółce porozumień zbiorowych (dot. deputatu węglowego, wzrostu stawek płac oraz zawartego przed debiutem giełdowym JSW), a także objęcia pracowników kopalni Knurów-Szczygłowice zasadami, jakie obowiązują pracowników w pozostałych kopalniach firmy. Ostatnie żądanie to likwidacja spółki JSW Szkolenie i Górnictwo oraz przyjęcia zatrudnionych tam bezpośrednio do JSW. (PAP)

pś/ mtb/ mhr/