Dziennik "La Repubblica", który poinformował o tej inicjatywie, zauważył, że obecnie w całych Włoszech czyszczeniem i polerowaniem butów na ulicach zajmuje się około 20 osób. Są w Rzymie, Neapolu , a także na Sycylii - w mieście Caltanisetta.

W Palermo nie ma nikogo takiego. Ostatni pucybut opuścił plac w centrum pod koniec lat 80. ubiegłego wieku. Ale w latach 60. było ich w sycylijskiej stolicy kilkunastu. Każdy dziennie czyścił ponad 10 par dziennie, podczas gdy ich klienci zazwyczaj czytali gazetę.

Polecamy: Rekordowy wysyp ofert pracy

Obecnie czyszczeniem butów zajmują się szewcy.

"Myślę, że dzisiaj uliczny pucybut mógłby brać od 3 do 5 euro za parę butów, ale komu to się opłaca?" - zapytał szef stowarzyszenia szewców Mirko Merighi. Następnie zauważył: "Może lepiej byłoby skupić się na wsparciu naszego zawodu. Zostało nas 3500".

"My też czyścimy buty do połysku i robimy to dobrze" - zapewnił.

Vincenzo Bartolotta, który czyścił buty na ulicach Palermo przez 50 lat, a zawód ten odziedziczył po swym ojcu i dziadku, powiedział: "Ciekawe, czy dzisiaj ktoś zatrzymałby się na widok pucybuta".

Po włosku słowo to - sciuscia - pochodzi od angielskiego "shoeshine". O taką usługę pytali Włochów amerykańscy żołnierze, obecni w Italii podczas II wojny światowej.

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)