Sejm nie przyjął w piątek wniosku o odrzucenie projektu podnoszącego wiek emerytalny do 67. roku życia dla kobiet i mężczyzn. Projekt trafi do komisji nadzwyczajnej. Wnioski w tej sprawie złożyły kluby: PiS, SLD i Solidarnej Polski.

Była prezes ZUS Anna Bańkowska raz jeszcze na piątkowej konferencji prasowej powtórzyła, że SLD nie zgadza się na wydłużenie wieku emerytalnego do 67. roku życia. "Uważamy, że propozycje rządowe nie rozwiązują podstawowych problemów, na które rząd się powołuje uzasadniając tę ustawę: nie rozwiązują problemów demograficznych, które, jeśli rząd dalej nic nie będzie robił, będą narastać, ani nie rozwiązują problemów finansowych Funduszu Ubezpieczeń Społecznych" - oceniła posłanka SLD.

Jej zdaniem, jeśli rząd dalej będzie tolerował tzw. umowy śmieciowe i niewłaściwą podstawę do opłacania składek przez miliony ludzi, nie zaprzestanie wybierania pieniędzy, to sytuacja FUS nie ulegnie poprawie.

Mimo sprzeciwu wobec wydłużenia wieku emerytalnego, Sojusz zamierza jednak złożyć poprawki do rządowego projektu ustawy po to, by - jak powiedziała Bańkowska - "uczłowieczyć" go. Jedna z poprawek przewiduje, że reforma nie objęłaby osób po 50. roku życia. W ocenie posłanki SLD, rozwiązanie to może być sprzeczne z konstytucją - może podważać zasadę zaufania obywatela do państwa. "I taka propozycja z naszej strony wychodzi, żeby wydłużanie wieku nie dotyczyło ludzi +50 plus+" - zaznaczyła b. prezes ZUS.

Nie wykluczyła przy tym wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli ustawa zostanie uchwalona przez Sejm w kształcie, jaki proponuje rząd.

Inna z poprawek SLD zakłada wprowadzenie dodatkowego kryterium uprawniającego do przejścia na emeryturę - stażu pracy: 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn. "Uważamy, że rząd w ogóle nie zadbał o to, żeby prawo do jakiegoś świadczenia mieli ludzie z długim okresem składkowym (...) Dlatego też mówimy: 35 lat okresu składkowego kobieta i 40 lat mężczyzna powinni mieć prawo do emerytury bez względu na wiek" - powiedziała Bańkowska.

Sojusz chciałby również uregulować kwestię wysokości kapitału początkowego dla matek przebywających na urlopach wychowawczych. "Nasza poprawka będzie powodowała, że realnie kobiety będą miały wyższy kapitał, a tym samym - wyższe świadczenie w przyszłości" - zaznaczyła b. prezes ZUS.

Posłanka Krystyna Łybacka odniosła się z kolei do rządowego projektu reformy emerytur mundurowych. Sojusz również do tego projektu zgłosi poprawki. Jedna z nich zakładałaby zwiększenie podstawy świadczeń emerytalnych dla tych funkcjonariuszy, którzy pełnią służbę w warunkach trudnych np. pirotechników czy płetwonurków. Zgodnie z inną, podstawa do emerytury funkcjonariuszy i żołnierzy naliczana byłaby z 3 lat służby, a nie jak chce rząd, z 10 lat.

Szef SLD Leszek Miller poinformował, że zapowiedziany na 1 maja wspólny SLD i OPZZ marsz z okazji Święta Pracy, przejdzie ulicami Warszawy również pod hasłem sprzeciwu wobec wydłużenia wieku emerytalnego. "Mamy nadzieję, że wiele osób, wielu mieszkańców Warszawy zechce przyłączyć się do tej formy protestu" - zaznaczył lider Sojuszu.

Zapowiedział też wsparcie dla OPZZ i NSZZ "Solidarność" w proteście przeciwko reformie emerytalnej. "Partia lewicowa jaką jesteśmy nie ma innej misji jak walka o interesy ludzi pracy wspólnie ze związkami zawodowymi. Tego rodzaju wyraźny sygnał popłynie 1 maja" - zaznaczył b. premier.

Miller ocenił też, że w piątek w Sejmie "zawiązała się już oficjalnie trójczłonowa koalicja, która przyjęła rządowy projekt wydłużenia wieku emerytalnego do lat 67". "Głosami PO, PSL i Ruchu Palikota odrzucono nasz wniosek o tym, żeby ustawa, która nie spełnia żadnych wymogów prawdziwej reformy emerytalnej, nie była dalej procedowana. Dzisiaj już chyba nikt nie ma wątpliwości jaką rolę w Sejmie odgrywa Ruch Janusza Palikota" - powiedział. Jego zdaniem, rolą Ruchu jest "wspieranie PO w trudnych dla niej sytuacjach i głosowaniach". (PAP)

mkr/ eaw/ jbr/