Kobiety demonstrację rozpoczęły przed godz. 14. Przyjechały z całej Polski, by wyrazić swój sprzeciw wobec propozycji Platformy Obywatelskiej. Wśród protestujących były m.in. pielęgniarki, nauczycielki, panie w mundurach górniczych, marynarskich. Według policji demonstrowało ok. 400-500 kobiet.

W posiedzeniu Komisji Trójstronnej uczestniczy premier Donald Tusk. Przewodniczy mu minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. W trakcie spotkania zaplanowano debatę o projekcie reformy emerytalnej.

Kobiety tuż przed wejściem premiera do budynku, wręczyły mu kwiaty oraz garnek z jajkami po to, by - jak tłumaczyły - "premier nie robił sobie z nich jaj". Po wręczeniu kwiatów i garnka premierowi, sekretarz Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" Ewa Zydorek powiedziała PAP, że "pan premier nie odezwał się ani słowem". "Myślę, że był zaskoczony tym co go spotkało" - powiedziała.

"Oddałyśmy mu kwiaty, które premier rozdawał nam 8 marca, mówiąc mu, że kwiatów nie chcemy. Chcemy referendum w sprawie wieku emerytalnego. Chcemy uczciwej debaty, możliwości pracowania do 67 roku życia, nie takiego obowiązku" - podkreśliła. Dodała, że możliwość to znaczy "nie 50 plus i bezrobocie lub praca na umowy śmieciowe, ale rzetelne miejsca pracy".

W trakcie demonstracji trzymały transparenty z napisami "W ramach Donka miłości tyraj do starości", "Praca do 67! Jaka praca - bezrobocie albo głodowy kontrakt do śmierci", "Pracy do śmierci nie", "Ratunek dla ZUS-u, babcie w pracy z przymusu".

Śpiewały: "Wspierajcie Tuska czynem, umierajcie przed terminem", "Donald, kochanie, kobiety sprawią ci lanie". "Żeby Polska dalej rosła, trzeba wodza, a nie osła", "Donald Tusk, gdzie twój mózg".

"Chcemy, aby premier przeanalizował zawody, które naprawdę nie mogą funkcjonować w wieku 67 lat. (...) Już kilkakrotnie zadawaliśmy pytania premierowi, czy sobie wyobraża 67-letnią pielęgniarkę w szesnastej i osiemnastej godzinie pracy? Pan premier nie odpowiedział na to pytanie do dziś" - powiedziała PAP przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych Iwona Borchulska.

Wskazała, że szpital wojewódzki w Tychach wypowiada obecnie umowy o pracę 400 osobom. W zamian proponuje pracę na kontraktach. "Chyba nie idziemy w dobrą stronę, zwłaszcza w kontekście podwyższenia wieku emerytalnego do 67 lat" - zaznaczyła.

Maria Ochman, szefowa sekretariatu ochrony zdrowia Solidarności mówiła do zgromadzonych kobiet, że premier powinien prowadzić dialog na temat podniesienia wieku emerytalnego z nimi, a nie z feministkami i kobietami biznesu. "Mówimy +nie+ premierowi, który chce zniszczyć nasze rodziny. (...) Jeśli pan chce decydować o naszej przyszłości, to niech pan zlikwiduje umowy śmieciowe" - krzyczała.

Apelowała o zwiększanie dostępu do tanich kredytów dla młodych Polaków, aby chcieli mieszkać i pracować w Polsce, a nie za granicą.

Zaapelowała także do wicepremiera Waldemara Pawlaka, który do niedawna był przewodniczącym Komisji Trójstronnej: "Panie Waldku, pan się nie boi, pan walczy o naszą przyszłość!". Zapowiedziała, że protestujący sprawdzą, czy Pawlak będzie równie stanowczy w obronie praw pracowniczych, jak w obronie przywilejów, z których od lata korzysta PSL.

Ekspert PKPP Lewiatan Jeremi Mordasewicz powiedział dziennikarzom, że nie zgadza się z protestującymi kobietami. Argumentował, że od końca II wojny światowej czas życia kobiet wydłużył się o 15 lat, a wiek emerytalny nie zmienił się. Zdaniem eksperta rozsądnym kompromisem byłoby przyjęcie wieku emerytalnego 67 lat, a dla osób, które nie czują się na siłach pracować dalej, a zgromadziły już odpowiedni kapitał emerytalny, możliwość przejścia na częściową emeryturę np. na 2 lata przed osiągnięciem 67 lat.

Wiceprezes NBP Witold Koziński powiedział z kolei, że podniesienie wieku emerytalnego jest absolutnie konieczne i nie ma co do tego wątpliwości. "Dyskusja w tej sprawie powinna trwać jak najkrócej" - zaznaczył. Jego zdaniem, jeśli nawet brak porozumienia odbije się na kursie złotego, to będzie to krótkotrwałe. "Mam nadzieję na porozumienie stron" - dodał.

W sprawie zmian przygotowanych przez resort finansów nie ma porozumienia ani w Komisji Trójstronnej, ani w koalicji. Zgodnie ze stanowiskiem przyjętym w środę przez zespół ds. ubezpieczeń społecznych KT, pracodawcy popierają podniesienie wieku emerytalnego, a związkowcy są przeciwni zmianom. Z kolei wobec braku porozumienia z koalicjantem, zarząd PO upoważnił w środę premiera do konsultacji z innymi klubami parlamentarnymi w sprawie zbudowania większości dla reformy emerytalnej.

Zmiany w kształcie zaproponowanym przez premiera krytykuje PSL. Ludowcy chcą m.in. podwyższenia wieku emerytalnego o 2 lata do 2020 r. - dla kobiet do 62. roku życia, a mężczyzn do 67. - oraz emerytur częściowych i dopłat do kapitału emerytalnego dla matek. Według PSL w grę wchodziłoby także podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat, ale z możliwością wcześniejszego przejścia na emeryturę. Ludowcy proponują też dopłaty do kapitału emerytalnego dla matek wychowujących dzieci.

PO zgadza się na emerytury cząstkowe - tak, aby kobiety po 63. roku życia mogły korzystać z emerytury wcześniejszej, w sytuacji, kiedy np. nie mogłyby pracować w pełnym wymiarze. (PAP)

mmu/ ago/ aop/ drag/ jra/