„Zgodnie z planem wysłano dyspozycje przelewu na konta pracowników Kompanii Węglowej” - powiedział PAP rzecznik spółki Zbigniew Madej. Termin wypłaty pensji mija właśnie w czwartek.

O możliwym zagrożeniu wypłaty wynagrodzeń alarmowali od kilku dni związkowcy. Grozili protestami, gdyby pracownicy KW nie otrzymali pełnych wypłat w terminie. Wypłacie wynagrodzeń poświęcone były zorganizowane w czwartek w kopalniach spotkania informacyjne dla górników – tzw. masówki.

Pytany w czwartek o sytuację w górnictwie wicepremier minister gospodarki Janusz Piechociński ocenił, że organizowane na Śląsku masówki są „nienajlepszą formułą” dążenia do poprawy sytuacji w branży. Mówił, że jest w kontakcie ze spółkami górniczymi i zabiega o eksport polskiego węgla do Niemiec.

„Nienajlepszą formułą jest to, że organizujemy masówki i mówimy: poprzez masówki to nie tylko zagwarantujemy sobie płace, płynność, rentowność i utrzymanie dotychczasowych zasad i preferencji socjalnych w różnej mierze” - powiedział Piechociński na konferencji prasowej w Lublinie.

Wicepremier powiedział, że wkrótce wyłoniony zostanie nowy zarząd KW, który zajmie się jej restrukturyzacją. „Ja żałuję, że nie udało się dotychczasowemu składowi domknąć tej sprawy łączenia kopalń czy pewnej racjonalności z punktu widzenia wielkości zatrudnienia w administracji, ale konkurs trwa i jestem przekonany, że 24 kwietnia zakończy się wyłonieniem nowego zarządu Kompanii Węglowej” – powiedział Piechociński.

W ubiegłym roku KW straciła na sprzedaży węgla ponad miliard zł. Dzięki wdrożeniu programu restrukturyzacji spółka chce do 2020 r. zaoszczędzić ok. 1,2 mld zł. Na trzy lata zamrożone zostaną wypłaty 14. pensji dla administracji, a bezpłatny deputat węglowy dla emerytów będzie mniejszy o jedną tonę na osobę.

Według nieoficjalnych informacji istotna dla poprawy sytuacji finansowej KW ma być sprzedaż kopalni Knurów-Szczygłowice Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Zarówno Madej, jak i rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer odmówili odpowiedzi na pytanie, czy transakcja została sfinalizowana. W opinii związkowców, sprzedając jedną ze swych kopalń KW kupi jedynie kilka miesięcy spokoju.

Według Madeja, nie ma zagrożenia, że obawy o wypłatę wynagrodzeń powtórzą się za miesiąc. „Konieczne jest wdrażanie programu naprawczego spółki, który zaakceptowały także związki zawodowe. Musimy reagować na zmienną i ostatnio niekorzystną sytuację na rynkach” - zaznaczył Madej.

Ze względu na niskie ceny w trudnej sytuacji jest także JSW. Rok poprzedni zakończyła zyskiem w wysokości 82 mln zł, według jej prezesa w tym roku musi przygotować się na stratę. Katowicki Holding Węglowy w ubiegłym roku wypracował prawie 43 mln zysku netto.

Związek Zawodowy Górników w Polsce uważa, że sytuacja branży jest dramatyczna, dlatego domaga się pilnego zwołania Zespołu Trójstronnego ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników. Związkowcy zarzucili też przedstawicielom resortu gospodarki, że nie odpowiadają na ich pisma w tej sprawie.

Zapytany o to Piechociński odparł, że „odpowiada na wszystkie pisma i nawet na listy otwarte”. Wicepremier zaznaczył, że sytuacja śląskiego górnictwa jest trudna, ponieważ oferuje niekonkurencyjne ceny stosunku do węgla sprowadzanego do Europy z Rosji, Australii i innych krajów. „W portach Morza Północnego jest w tej chwili dostępny węgiel kolumbijski o niezłej jakości energetycznej w cenie 63 dolary za tonę. Część kopalń i większość ścian w kopalniach śląskich ma koszt wydobycia na poziomie ponad 80 dolarów za tonę” – powiedział Piechociński.