Dorota Kulig z policji w Mrągowie powiedziała PAP, że w pożarze ucierpiał jeden z robotników, którzy pracowali na dachu i usiłowali zdusić płomienie jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej.
Jak dodała, mężczyzna ma lekkie oparzenia rąk. Poszkodowanego odwieziono do szpitala w Mrągowie. Żaden z gości hotelowych nie ucierpiał.
Według st. asp. Janusza Szefera ze straży pożarnej w Mrągowie pożar został "w miarę opanowany" i nie zagraża pokojom hotelowym. Strażacy dogaszają tlące się warstwy ocieplenia dachu.
Obecny na miejscu burmistrz Mikołajek Piotr Jakubowski powiedział PAP, że ogniem zajęło się prawe skrzydło hotelu (od strony Mikołajek), które było dobudowywane i remontowane. "Jest okropnie duże zadymienie, to utrudnia pracę strażakom" - wyjaśnił.
Dodał, że hotelowi goście są bezpieczni i zgromadzili się przy recepcji. "Nie ma paniki, pospiesznej ewakuacji, wszystko jest pod kontrolą" - zapewnił burmistrz.
Ogień pojawił się przed godz. 9. w niezamieszkanym skrzydle hotelu Gołębiewski, jednego z największych obiektów turystycznych na Mazurach. Ze wstępnych ustaleń wynika, że ogień mogli zaprószyć robotnicy, którzy remontowali dach.
Początkowo próbowali oni gasić pożar samodzielnie, ale ogień szybko się rozprzestrzeniał. Jeden z robotników powiedział PAP, że rano do objętych ogniem pomieszczeń przenieśli m.in. płyty budowlane, styropian i wykładziny.
Według danych policji w hotelu było ponad 800 gości. Ewakuowano 30 osób, które zajmowały najbliżej położone pokoje. Niektórzy z pozostałych turystów opuścili budynek z własnej woli.
W akcji gaśniczej uczestnicy 15 zastępów straży pożarnej z Mrągowa, Mikołajek i OSP z okolicznych miejscowości. Pożar wybuchł na szóstej kondygnacji budynku, co wymagało sprowadzenia tak wysokich podnośników z Olsztyna.
Łuna od pożaru widoczna była z kilku kilometrów. Swąd dymu - jak powiedzieli PAP mieszkańcy okolicy - wyczuwa się ok. 10 km od Mikołajek.