W poniedziałek pod hasłem "NIE dla czadu" ruszyła kolejna edycja kampanii MSW i straży pożarnej informująca o zagrożeniach związanych z zatruciami tlenkiem węgla.
Podczas spotkania z dziennikarzami wiceszef MSW nie wykluczył, że obowiązek montowania czujek znajdzie się w ustawie o ochronie ludności. Dodał, że kwestia ta jest obecnie analizowana. Jak zaznaczył, innym pomysłem - również rozpatrywanym - jest zawarcie takiego obowiązku w prawie budowlanym i uzależnienie odbioru budynku od tego, czy zainstalowano w nim czujki czy też nie.
"Jednym z pomysłów jest też to, by do wszelkich urządzeń grzewczych, z otwartymi komorami spalania, dodawać gratisowo czujkę. Kominiarze mogliby też mieć obowiązek, by nie odbierać takich urządzeń, jeśli nie mają czujki" - zaznaczył wiceminister.
Przypomniał, że w ubiegłym sezonie grzewczym (2012/2013) z powodu zatrucia czadem zginęło 61 osób, a 2,3 tys. zostało poszkodowanych. "Czad jest gazem bezwonnym, bez czujki nie wiadomo czy się wydziela" - powiedział wiceminister.
Z kolei komendant główny Państwowej Straży Pożarnej gen. brygadier Wiesław Leśniakiewicz podkreślił, że czujki - dymu, czadu, umożliwiają strażakom szybszą reakcję.
"Dajcie szanse ratownikom, żebyśmy mogli szybko zareagować. Często jest tak, że zanim ktokolwiek się zorientuje, że doszło do pożaru lub, że wydziela się tlenek węgla, są już pierwsze ofiary. Czujka przyspiesza naszą reakcję, daje szansę na ewakuowanie zagrożonych osób" - mówił komendant.
Zapewnił także, że strażacy są gotowi pomóc tym osobom, które np. nie potrafią zainstalować czujki. "Jeżeli ktoś kupi taką czujkę i ma wątpliwości jak ją zainstalować, niech się zgłosi do straży pożarnej, ochotniczej czy PSP, przyjedziemy. Niewykluczone, że w niektórych miejscach sami wyjdziemy z inicjatywą. Tylko pamiętajmy, że w takim sprzęcie trzeba też wymienić baterie" - dodał.
Gdzie powinny być instalowane czujki i na jakie powinniśmy się zdecydować? Według strażaków i MSW warto instalować i czujki stężenia tlenku węgla i czujki dymu; ważne jednak, by miały atesty. "Kosztują koło 100 zł i wiemy, że dla części osób to duża kwota. Dlatego zachęcamy władze miasta, by m.in. w obiektach socjalnych, komunalnych inwestowali w tego typu urządzenia, dla bezpieczeństwa mieszkańców" - dodał Leśniakiewicz.
"Powinniśmy je instalować przede wszystkim w tych lokalach, gdzie są piece na paliwo stałe: węgiel, drewno, koks, kominki, kotłownie. Bardzo niebezpieczne są też piecyki w łazienkach" - dodał komendant.
Zaapelował równocześnie, by przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa - dbać o to, by kratki wentylacyjne w domach, mieszkaniach, były drożne, nie zasłaniać ich, nie zakrywać; przewietrzać mieszkanie i regularnie sprawdzać stan przewodów kominowych.
Leśniakiewicz zwrócił uwagę, że sezon grzewczy to także pożary mieszkań, w których ginie ok. 500 osób rocznie. Dodał, że dobrym rozwiązaniem jest instalowanie także czujek dymu. "Im wcześniej wiemy o pożarze, tym większą mamy pewność, że liczba ofiar będzie mniejsza" - powiedział komendant.
Rzecznik prasowy Korporacji Kominiarzy Polskich Mirosław Antos podkreślił, że naprawy przewodów kominowych należy powierzać osobom mającym odpowiednie kompetencje. "Kominiarze powinni sprawdzać kratki wentylacyjne przynajmniej raz w roku. Kominiarz przynosi szczęście, bo zapobiega nieszczęściu" - powiedział Antos.
Akcja informacyjna "NIE dla czadu" związana jest z rozpoczęciem sezonu grzewczego, który trwa zwykle od października lub listopada (w zależności od panujących temperatur) do końca marca. Właśnie w tym okresie strażacy odnotowują najwięcej przypadków zatrucia tlenkiem węgla.
Tlenek węgla potocznie zwany czadem jest gazem silnie trującym, bezwonnym i bezbarwnym, nieco lżejszym od powietrza, co powoduje, że łatwo się z nim miesza i rozprzestrzenia. Objawami zatrucia czadem są początkowo mdłości, zmęczenie, osłabienie, potem nasilający się ból głowy, senność, zaburzenia świadomości i równowagi, aż po drgawki i utratę przytomności.
Do grupy największego ryzyka - jeśli chodzi o działanie czadu - należą: noworodki i niemowlęta, dzieci, kobiety w ciąży, osoby starsze i osoby z wadami serca. (PAP)