W piątek pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, wiceminister pracy i polityki społecznej Jarosław Duda przedstawił w Sejmie informację o funkcjonowaniu spółdzielni socjalnych za lata 2010–2013.

Spółdzielnie socjalne to przedsiębiorstwa prowadzone wspólnie przez grupę osób zagrożonych bezrobociem lub wykluczeniem społecznym. Głównym ich celem jest przywrócenie tworzących je osób na rynek pracy. Osoby bezrobotne, które chcą podjąć tego rodzaju działalność, mogą ubiegać się o dotację z Funduszu Pracy. Spółdzielnie tworzyć mogą też organizacje pozarządowe, podmioty kościelne i samorządy.

Czytaj: Coraz więcej spółdzielni socjalnych w Polsce

 

Duda podkreślił, że w 2011 r. zarejestrowanych było 425 spółdzielni socjalnych, a 13 marca 2015 r. było ich już 1320. „To świadczy o tym, że otoczenie prawne, (…) przestrzeń społeczna jest przyjazna do powstawania tego typu form zatrudniania, wsparcia i funkcjonowania w przestrzeni publicznej tego typu podmiotów” – dodał wiceminister.

Jak wynika z danych resortu, niemal 80 proc. spółdzielni została założona przez osoby fizyczne, w większości byli to bezrobotni i niepełnosprawni. Najczęściej spółdzielnie liczą od 5 do 9 osób.

Większość spółdzielni socjalnych prowadziła działalność o zasięgu lokalnym i regionalnym. Najwięcej spółdzielni socjalnych zadeklarowało działalność związaną z usługami gastronomicznymi i zakwaterowaniem oraz opieką zdrowotną i pomocą społeczną.

Najczęściej wskazywanym źródłem finansowania działalności spółdzielni były przychody z prowadzonej działalności gospodarczej. Całkowite przychody spółdzielni socjalnych są zróżnicowane, ale najczęściej kształtują się one między 50 tys. zł a 100 tys. zł.

62 proc. spółdzielców socjalnych uważa, że obowiązujące akty prawne nie sprzyjają rozwojowi spółdzielni. Najczęściej wskazywaną propozycją zmiany było umożliwienie spółdzielniom prowadzenia księgowości w formie uproszczonej.

Najważniejszą korzyścią związaną z funkcjonowaniem spółdzielni zdaniem spółdzielców jest tworzenie nowych miejsc pracy. 78 proc. spółdzielców pozytywnie postrzega przyszłość swoich spółdzielni.

Zdaniem posłanki Bożeny Henczycy (PO) informacje przedstawione przez MPiPS są „rzetelne, kompleksowe i pokazują całe spektrum istoty działalności spółdzielni socjalnych”. Tym samym klub PO zarekomendował przyjęcie sprawozdania.

Sprawozdanie zostało również poparte przez klub PSL. Piotr Walkowski wyraził jednocześnie potrzebę większego popularyzowania i wspierania idei spółdzielni socjalnych.

Krzysztof Michałkiewicz (PiS) zwrócił m.in. uwagę, że z przedstawionych informacji wynika, iż większość spółdzielni prowadzi działalność przez krótki czas. Zauważył również, że wśród grup społecznych zakładających spółdzielnie brakuje uchodźców, których sytuacja na rynku pracy również jest trudna. Podkreślił, że potrzebne jest „stworzenie optymalnych narzędzi wsparcia” spółdzielni i zapewnienie im „sprzyjającego otoczenia prawnego”.

Tadeusz Tomaszewski (SLD) pozytywnie ocenił rozwój spółdzielczości socjalnej. Zasygnalizował jednak m.in. potrzebę ujednolicenia systemu pomocy spółdzielniom, ponieważ obecnie formy wsparcia finansowego (np. Fundusz Pracy, PFRON czy środki europejskie) są udzielane na różnych zasadach. Wyraził również przekonanie, że jednostki samorządu terytorialnego powinny inicjować powoływanie spółdzielni i wpierać ich działalność, np. poprzez udostępnianie obiektów na korzystnych warunkach.

Zofia Popiołek (Koło Poselskie Ruch Palikota) powiedziała, że podczas transformacji ustrojowej spółdzielczość została zniszczona i należy ją odbudowywać nie tylko w formie socjalnej. "Spółdzielnie socjalne - jak najbardziej, ale one powinny (...) stanowić tę furtkę dla reanimacji spółdzielni w różnych formach, a szczególnie w mieszkalnictwie" - dodała posłanka.

(PAP)