Miller odniósł się w ten sposób do wcześniejszego wystąpienia premiera Donalda Tuska, który w piątkowej debacie o wniosku "S" ws. referendum emerytalnego powiedział m.in., że odwagi wymaga podniesienie wieku emerytalnego, a nie podpisywanie się pod dziełem politycznym NSZZ "Solidarność" czy śpiewanie "Murów" wraz ze związkowcami.

Miller, odpowiadając Tuskowi, stwierdził: "Bystrość nie opuszcza ludzi inteligentnych, zwłaszcza, gdy nie mają racji".

"Jeśli chodzi o to porównanie - my nie mieliśmy braku odwagi, żeby tuż przed wyborami w 2001 roku przedstawić prawdziwy obraz finansów i gospodarki. Zrobił to nasz kandydat na ministra finansów (Marek Belka - PAP) tuż przed wyborami" - powiedział. Według niego kosztowało to jego partię co najmniej kilka punktów procentowych poparcia, a "być może coś większego - samodzielne sprawowanie władzy".

"Tak samo i plan (Jerzego) Hausnera, który pan wtedy odrzucał, lansując projekt +3 razy 15+, który nigdy nie doczekał się nawet wzmianki jak pan doszedł do władzy, już nie mówiąc o realizacji, tak samo plan Hausnera myśmy przedstawiali (...) przed wyborami, a nie po wyborach. I też zapewne nas to kosztowało sporo kłopotów" - mówił, zwracając się do szefa rządu.

Szef Sojuszu ocenił, że w związku z tym ma moralne prawo, by obecnie mówić: "bierzcie z nas przykład i nie chowajcie się za kolejne daty wyborów".

Tusk podczas swego wystąpienia odniósł się także do wsparcia, jakiego w ostatni wtorek Miller udzielił protestującym przed kancelarią premiera związkowcom z "S", którzy śpiewali "Mury" Jacka Kaczmarskiego.

"Jeśli chodzi o tę ostatnią kwestię, wie pan, ja zostałem zaproszony do wysłuchania tej pieśni i jej wysłuchałem, nie nalegałem i niczego nie żądałem, uznałem, że ci działacze Solidarności, a zwłaszcza pani, która ją wykonała, to zrobiła to z potrzeby serca i życzliwości" - powiedział szef SLD.

Jednocześnie stwierdził, że to "dziwne", iż premier "stawia taki zarzut", bo - jak mówił - przypuszcza, że Tusk wie, jaki jest rodowód tej pieśni. "To jest pieśń hiszpańskiego komunisty, która została potem przez pana Kaczmarskiego zaadoptowana. Więc rozumiem, że pan nie ma pretensji do Solidarności, że uczyniła z pieśni hiszpańskiego komunisty swój hymn. A w ogóle, to muszę pana poinformować, że będę dalej bywał tam, gdzie chcę, słuchał tego, czego chcę, niezależnie od pana wskazań i gustów" - zakończył swoje wystąpienie lider SLD. (PAP)

sdd/ son/ jbr/