Konferencję "Badam się, więc mam pewność - Profilaktyka chorób nowotworowych u pracujących kobiet" zorganizowano w Białymstoku w ramach obchodów miesiąca do walki z rakiem, jakim jest październik.
Onkolodzy podkreślają, że wciąż za mało osób korzysta z badań profilaktycznych, jak np. bezpłatne badania mammograficzne czy cytologiczne. Według Białostockiego Centrum Onkologii, ale też Narodowego Funduszu Zdrowia, na badania średnio zgłasza się około 40 proc. zapraszanych na nie kobiet, a zaproszenia wysyłane listownie lub mailowo nie są skuteczne. Ludzie bagatelizują je - mówiła dyrektorka Białostockiego Centrum Onkologii dr Marzena Juczewska. Jej zdaniem znacznie lepsze efekty udaje się osiągnąć przez bezpośrednie, indywidualne kontakty międzyludzkie, np. za pośrednictwem sąsiadki czy pracodawcy. Trzeba więc szukać nowych sposobów.
Jednym z pomysłów jest np. zachęcanie pracodawców, by w ciągu dnia pracy dawali wolny czas swoim pracownicom, by w tym czasie wykonały badania profilaktyczne. Juczewska podkreśliła, że lepiej mógłby być też organizowany system badań czy działań finansowanych przez ministerstwo zdrowia. Powiedziała, że sprawę utrudnia np. to, że pieniądze przyznawane są we wrześniu czy październiku i dopiero wtedy są wysyłane pacjentkom informacje, by zgłosiły się na badania. Efektem są kolejki, co skutkuje pretensjami i zniechęceniem pacjentek.
Dyrektorka Podlaskiego Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Białymstoku Bogumiła Szamatowicz powiedziała, że rozwiązaniem byłoby wprowadzenie obowiązku wykonania takich badań, bo teraz lekarz medycyny pracy nie może pacjentowi niczego narzucić, może jedynie przekonywać i prosić. Podkreśliła w rozmowie z dziennikarzami, że lekarz medycyny pracy, który widzi pracownika regularnie, systematycznie nie może wymóc, by pacjent przyniósł zaświadczenie, że zrobił badanie profilaktyczne, a już tym bardziej od wykonania takiego badania nie może uzależniać wydania zaświadczenia o zdolności do pracy. Szamatowicz przyznaje, że byłoby to dobre rozwiązanie.
Ośrodek medycyny pracy planuje współpracę z pracodawcami z NFZ, np. w formie zamawiania pakietów badań profilaktycznych, za które mógłby zapłacić fundusz. Już teraz lekarz medycyny pracy odnotowuje w dokumentacji pacjenta, że poinformował go o możliwych badaniach profilaktycznych. "Natomiast co z tym dalej pracownik zrobi, tak naprawdę nie mamy na to wpływu" - podkreśliła Bogumiła Szamatowicz.
NFZ średnio rocznie w Podlaskiem przeznacza na badania profilaktyczne ok. 4 mln zł. Oprócz tego realizowane są programy finansowane z pieniędzy ministerstwa zdrowia. Rzecznik podlaskiego NFZ Adam Dębski powiedział PAP, że pieniędzy można byłoby wydawać więcej, nie ma limitu, ale pacjenci nie zgłaszają się na badania. Przywołuje wyniki badań wykonywanych przez placówki niepodlegające administracji rządowej, które pokazują, że to nie niewiedza jest głównym powodem tej sytuacji, ale strach przed rakiem i odsuwanie świadomości, że choroba nowotworowa może się zdarzyć "każdemu tylko nie mnie".
"Kobiety wiedzą o tym, że są badania i wiedzą też jakim ryzykiem jest unikanie tych badań, więc to nie jest brak informacji, natomiast czynnikiem jest przede wszystkim strach i nie dopuszczanie, że to może mnie dotyczyć" - mówiła.
NFZ podkreślił, że sporą rolę odgrywają w tej sytuacji lekarze rodzinni, jako ci, którzy mają często do czynienia ze swoimi podopiecznymi.
Z roku na rok na świecie coraz więcej osób zapada na nowotwory. Z danych przedstawionych na konferencji przez dr Elwirę Matuszewską z Białostockiego Centrum Onkologii wynika, że rocznie na świecie notuje się 1,5 mln nowych zachorowań na raka, umiera 400 tys. osób. W Polsce rocznie ok. 13 tys. osób dowiaduje się, że ma raka, umiera ok. 5,3 tys. chorych. Dzięki np. badaniom mammograficznym śmiertelność wśród kobiet zmniejszyła się o 30 proc. w grupie pacjentek od 50. do 69. roku życia.(PAP)