Największą uwagę w Publikacji poświęcono programom unijnym z lat 2007-2013. Autorzy ceniali efekty unijnego wsparcia w czterech obszarach: tzw. kapitału ludzkiego, ekonomicznego, naturalnego oraz społeczno-instytucjonalnego. 
Jak wyjaśniła w rozmowie z PAP dr Karina Bedrunka, od lat pełniąca funkcję dyrektora Departamentu Koordynacji Programów Operacyjnych opolskiego urzędu marszałkowskiego, w przypadku kapitału ludzkiego chodziło o ocenę efektywności unijnego wsparcia przeznaczonego w ostatnich latach na podnoszenie kwalifikacji i wiedzy mieszkańców regionu. 
W przypadku kapitału naturalnego – o inwestycje dofinansowane z pieniędzy UE, a związane z ochroną środowiska (takie jak np. budowa kanalizacji, ochrona powietrza, itp.). Ocena dotycząca kapitału społeczno-instytucjonalnego dotyczyła pieniędzy z UE przeznaczonych np. na instytucje kultury, edukacji czy zdrowia; a kapitału ekonomicznego – dofinansowania dla firm, mikroprzedsiębiorstw, instytucji otoczenia biznesu, inwestycji związanych z poprawą infrastruktury turystycznej (np. hoteli, restauracji). 
Jednym z wniosków jest to, że wysokie nakłady unijnych pieniędzy, jakie przeznaczono w ostatnich latach na wsparcie gospodarki Opolszczyzny, nie dały wystarczających efektów w postaci np. odpowiednio wysokiego wzrostu liczby miejsc pracy, kapitału przedsiębiorstw czy wzrostu PKB w regionie.
„Mówiąc w dużym uproszczeniu unijne pieniądze, które wpompowano w ostatnich latach w gospodarkę regionu, nie zarobiły na siebie” – podkreśliła Bedrunka. Według niej to m.in. efekt tego, iż np. w przypadku firm dofinansowywano przede wszystkim unowocześnienie czy powiększanie linii produkcyjnych, a w niewielkim stopniu tworzenie nowoczesnych technologii, które mogłyby w większym stopniu generować miejsca pracy czy zyski. 
„Nie jest to zresztą tylko zjawisko obserwowane w woj. opolskim. Podobnie rzecz miała się w całej Europie, która wciąż jest odbiorcą myśli technologicznej z USA czy krajów wschodu, np. Chin. Dlatego w najbliższych latach KE wskazała, że będzie wspierać już nie innowacje, ale sektor B+R, czyli badania plus rozwój, który ma generować wzrost gospodarczy” – zaznaczyła Bedrunka.
(...)