"Ważnym motorem napędowym całej branży budowlanej pozostanie w 2017 r. segment mieszkaniowy, w tym także segment remontów i modernizacji. Natomiast w przypadku produkcji budowlanej większych firm budowlanych, zatrudniających powyżej 9 pracowników, dynamika może sięgnąć nawet 9 proc., choć jest to w dużej mierze uzależnione od rychłego rozpoczęcia opóźnionych projektów infrastrukturalnych" - powiedział Sosna.

Dodał, że "w całym 2017 r. oczekujemy 6-proc. wzrostu całego rynku budowlanego, którego wartość może wzrosnąć do 185 mld zł".

Wskazał również na duże ożywienie w kontraktacji inwestycji kolejowych, co jednak przełoży się na wyraźne wzrosty przerobów najwcześniej w 2018 r. Sosna dodał, że PKP PLK - mimo postępów w kontraktacji - nie będzie w stanie wykorzystać całości przysługujących spółce środków przeznaczonych na inwestycje.

"W dalszym ciągu opóźnia się ożywienie w budownictwie drogowym, w którym największa fala realizowanych inwestycji odsuwa się w czasie i najprawdopodobniej przypadnie na lata 2018-2020. Natomiast losy branży drogowej po 2020 r. w dużej mierze zależą od opracowywanej obecnie aktualizacji rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych. Wstępne informacje odnośnie nowej wersji Programu nie napawają dużym optymizmem – pojawia się więcej propozycji redukujących zakres inwestycji niż jego poszerzenie" - powiedział.

Na początku maja wiceminister infrastruktury i budownictwa Jerzy Szmit poinformował, że Aktualizacja Programu Budowy Dróg Krajowych jest "w zasadzie przygotowana", a resort nie rezygnuje nawet z inwestycji, które zostały do niego dopisane podczas kampanii wyborczej w 2015 r. Szmit dodał, że resort planuje w 2017 r. wydatki na Program w wysokości 15 mld zł, w 2018 r. ok. 18 mld zł, w 2019 r. również ok. 18 mld zł. Spadek wydatków ma nastąpić od 2020 r., ale wraz z kolejną perspektywą unijną od 2021 mają przybyć kolejne źródła finansowania dróg.

Z danych resortu infrastruktury, obecnie w Programie realizowane są inwestycje o wartości 48,8 mld zł, a przetargi dotyczą przedsięwzięć na kwotę 32 mld zł.

Sosna zwrócił też uwagę na ożywienie w przygotowaniu inwestycji samorządowych. "We wszystkich 16 Regionalnych Programach Operacyjnych łączny poziom alokacji wzrósł z zaledwie 3 proc. w połowie 2016 roku do 18 proc. na koniec roku. Już wkrótce powinno się to przełożyć na wyższy poziom realizowanych inwestycji w samorządach, zwłaszcza że w 2018 r. czekają nas wybory samorządowe" - dodał.

W ocenie Sosny, cenowe minima rynek budowalny ma już za sobą i powoli pojawia się trend wzrostu cen materiałów budowlanych, a w konsekwencji kosztów inwestycji.

"Od połowy 2016 r. widać delikatny trend wzrostowy, jeżeli chodzi o średnie ceny produkcji budowlanej. Dotyczy to m.in. takich części składowych kosztorysu jak beton, stal, paliwa czy asfalt. Dodając do tego rosnące w tempie 4-5 proc. rdr wynagrodzenia budowlańców, można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że okres rekordowo niskich cen w budownictwie mamy już za sobą" - ocenił Sosna.

Dane GUS wskazują, że w okresie styczeń-kwiecień 2017 r. ceny produkcji budowlano-montażowej wzrosły rok do roku o 0,3 proc., a samym kwietniu o 0,4 proc. w ujęciu rocznym.

Ekspert PMR dodał, że obecnie większe ożywienie cenowe widać w obszarze budynków, a mniejsze w przypadku budownictwa inżynieryjnego.

"Jednak wraz z oczekiwanym wejściem w fazę realizacji większej liczby projektów infrastrukturalnych, także na rynku budownictwa inżynieryjnego, spodziewamy się wzrostu cen. Początki takiego trendu są już zresztą widoczne - coraz częściej w przetargach pojawiają się oferty przewyższające budżet inwestora. Zdarzają się nawet przetargi, w których wszystkie złożone oferty są ponad budżet zamawiającego" - powiedział.

Nikodem Chinowski (PAP Biznes)