Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Małgorzata Chrabąszcz, zgodę na przedłużenie śledztwa o kolejne trzy miesiące podjęła Prokuratura Regionalna w Lublinie. "Śledczy kontynuują czynności w celu ustalenia, kiedy i w jaki sposób niebezpieczne materiały zostały zgromadzone na terenie fabryki" - wyjaśniła rzeczniczka. Dodała, że w tej sprawie przesłuchano ponad 170 osób, m.in. byłe kierownictwo i pracowników wydziałów PA (produkcji nitrocelulozy) i PG (produkcji prochu) z lat 70. i 80. ub. wieku.

Prokuratura czeka jeszcze na opinię z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia, który w trakcie utylizacji 240 ton niebezpiecznych materiałów, znalezionych kilka lat temu na terenie zakładu w Pionkach, odkrył tam kolejne 800 ton nitrocelulozy. "Opinia ma pomóc w stwierdzeniu, czy składowana w Pionkach nitroceluloza stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach" - wyjaśniła Chrabąszcz.

Sprawą znaleziska niebezpiecznych materiałów w Pionkach prokuratura zajęła się w grudniu ub. roku. Po doniesieniu złożonym przez burmistrza miasta, prokurator wszczął śledztwo w sprawie zgromadzenia bez wymaganego zezwolenia i pozostawienia w miejscu do tego nieprzeznaczonym materiałów wybuchowych w postaci nitrocelulozy.

W 2011 i 2012 r. - na terenie zakładu w Pionkach, gdzie produkowana była m.in. nitroceluloza, w wyniku wybuchu niebezpiecznych materiałów zginęły trzy osoby. Po tych tragicznych zdarzeniach miasto otrzymało na utylizację ujawnionych wówczas 240 ton niebezpiecznych materiałów łącznie 3 mln zł z NFOŚiGW i WFOŚiGW. W trakcie prac odkryto kolejne 800 ton nitrocelulozy.

Zakłady Tworzyw Sztucznych Pronit-Pionki (ZTS Pronit) wywodzą się z powstałej w 1923 r. Państwowej Wytwórni Prochu i Materiałów Kruszących (PWPiMK), ulokowanej w Puszczy Kozienickiej. Początkowo Państwowa Wytwórnia Prochu produkowała głównie materiały wybuchowe na potrzeby polskiej armii. Po II wojnie światowej zakład rozszerzył asortyment. Rozpoczęto produkcję tworzyw sztucznych, klejów i polichlorku winylu. Utworzono też tłocznię płyt gramofonowych. W 2000 r. sąd ogłosił upadłość zakładu, powołano syndyka masy upadłościowej, pracę straciło około 1,5 tys. osób. (PAP)