Takie pesymistyczne spostrzeżenia na temat rozwoju wielkich miast w ChRL zamieścił na swoim blogu znany chiński naukowiec Ye Kuangzheng.

O samym Pekinie pisze, że "jest typowym przykładem miasta, którego rozwój jest na wielu płaszczyznach nieproporcjonalny. Z jednej strony jest symbolem sukcesu gospodarczego, wyrażonego ilością zbudowanych wieżowców, linii metra i autostrad, z drugiej jednak strony to miasto silnie uwikłane w politykę, gdzie poza warstwą uprzywilejowaną nikt nie ma szansy na sukces, nie ma wolności i równości obywatelskiej".

Według Ye stolica Chin "jest wyjątkowo nieżyczliwa dla przybyszów z prowincji. Mają oni znacznie gorsze warunki pracy, warunki socjalne i edukacyjne. Dla wielu ludzi Pekin to symbol nierównego traktowania obywateli tego samego kraju".

Naukowiec precyzuje, że w Pekinie jest "wyjątkowo słaba opieka socjalna, władze miasta zaniedbują problem ochrony środowiska, a różnice między życiem ludzi bogatych i biednych stają się drastycznie duże".

Nawiązując do powodzi, która w miniony weekend nawiedziła stolicę, Ye ocenia, że "w skandalicznym stanie jest infrastruktura miejska, o czym mogliśmy przekonać się w czasie ostatniego ulewnego deszczu, kiedy zginęło co najmniej 37 ludzi. To typowy przykład nieproporcjonalnego rozwoju miasta".

Po ulewie, która nawiedziła Pekin, na wielu stronach internetowych mieszkańcy wyrażają oburzenie wobec rządu i włodarzy miasta za niedostateczny rozwój infrastruktury. Wielu internautów zarzuca władzom dbanie wyłącznie o wizerunek i budowanie wieżowców, stadionów i autostrad, a zaniedbanie koniecznej dla życia miasta infrastruktury, jak np. odpowiednia kanalizacja.

Według badań z 2010 na zlecenie ONZ 28,2 proc. mieszkańców chińskich wielkich miast żyła w warunkach mieszczących się w pojęciu slumsów.

Z Pekinu Jacek Wan (PAP)

jwn/ cyk/ kot/