Główna zmiana proponowana przez resort nauki dotyczy podniesienia progu, od którego instytucje naukowe i uczelnie muszą ogłaszać przetargi - z obecnych 14 tys. do 130 tys. euro - poinformował PAP rzecznik resortu nauki, Kamil Melcer. Swoją propozycję ministerstwo przekazało w ubiegłym tygodniu do UZP, gdzie - zgodnie z lutowym zaleceniem premiera - ma powstać nowelizacja prawa zamówień publicznych.

Ministerstwo proponuje też rozwiązanie, które pozwoli naukowcom zamówienie - z wolnej reki, już bez przetargu - kolejnej partii dostaw u tego samego dostawcy (pod warunkiem, że nie przekroczy ono określonej wartości). Zaproponowano też możliwość zakupu z wolnej ręki w przypadku tzw. zakupów okazyjnych, po szczególnie korzystnych cenach. "Rozwiązanie to pozwoliłoby instytucjom naukowym dokonywać zakupów np. konkretnych odczynników po obniżonych cenach w związku z ograniczonymi czasowo promocjami, ogłaszanymi przez ich producentów" - wyjaśnił PAP Melcer.
 
MNiSW postuluje również wprowadzenie zmian, które ułatwią instytucjom naukowym udzielanie zamówień na towary nabywane w celach badawczych, doświadczalnych lub rozwojowych, m.in. wtedy, gdy przedmiot zamówienia (jak choćby unikalna aparatura) powinien pochodzić od konkretnego wykonawcy. "Zamawiający mieliby większą elastyczność w zakresie wyboru odpowiedniego trybu udzielenia zamówienia, w zależności od zidentyfikowanych potrzeb" - dodał rzecznik resortu.
 
"Proponowana przez resort nauki nowelizacja stanowiłaby gigantyczną ulgę dla wszystkich małych instytucji naukowych. Rozwiązałaby większość ich problemów. W przypadku dużych instytucji naukowych znacznym ułatwieniem będzie zmiana progu w połączeniu z pozostałymi propozycjami zmian" - skomentował w rozmowie z PAP prof. Jan Środoń z Instytutu Nauk Geologicznych PAN w Krakowie, organizator spotkań "Nauka a Prawo zamówień publicznych" w Polskiej Akademii Umiejętności.
 
Profesor uznał, że "jest to praktycznie komplet zmian, które proponuje środowisko naukowe, i które można wprowadzić z uszanowaniem unijnej dyrektywy dotyczącej zamówień publicznych". Przypomniał, że konsekwencją obowiązywania tej dyrektywy jest nakaz łączenia w jedno zamówienie wszystkich drobnych zakupów podobnej natury. "Chodzi nie tylko o bilety lotnicze czy miejsca hotelowe, ale i o wszystkie odczynniki, potrzebne w laboratoriach w ciągu całego roku. Cała ustawa Prawo zamówień publicznych oparta jest na zasadzie planowania, tymczasem nauka ze swej natury nie poddaje się temu rygorowi" - podkreślił.
 
Również UZP pracuje nad swoimi propozycjami zmian - podkreśliła rzeczniczka UZP, Anita Wichniak-Olczak. Dotyczą one m.in. zakupów (np. komputerów), których nie zaplanowano wcześniej w ramach większego zamówienia. Prostsze miałoby się też stać skomplikowane dziś planowanie i szacowanie wartości zamówień na uczelniach o bardzo rozbudowanej strukturze. Trudności z tym związane naukowcy zgłaszali na wielu konferencjach i spotkaniach poświęconych problemom w dziedzinie nauki i innowacyjności.
 
Rzeczniczka UZP zaznaczyła, że jej urząd analizuje propozycje ministra nauki, ale chce zaproponować "rozwiązania jeszcze dalej idące". "Proponujemy np. stworzenie możliwości podjęcia negocjacji z jednym wykonawcą na dostawy sprzętu badawczego, jeżeli jest on jedynym wykonawcą zdolnym do realizacji zamówienia, ale także odformalizowanie procedury negocjacyjnej bez ogłoszenia, w której można nabywać sprzęt naukowy. Będziemy proponować także szersze umożliwienie udzielania zamówień uzupełniających na dostawy wcześniej już zrealizowane" - powiedziała.
 
Rzeczniczka UZP poinformowała też o zgłoszeniach ze strony naukowców mówiących, że bardzo późno otrzymują oni pieniądze z grantów, co opóźnia wszczęcie procedur przetargowych. "W związku z tym w przygotowanym przez UZP projekcie założeń proponuje się m.in. wprowadzenie możliwości unieważnienia postępowania o udzielenie zamówienia publicznego w związku z nieprzyznaniem +grantów+ naukowych na sfinansowanie danego zamówienia z dziedziny badań i rozwoju. Zmiana ta spowoduje możliwość wszczęcia procesu przetargowego przed przyznaniem i przekazaniem środków, co znacząco przyspieszy mechanizm ich wydatkowania" - powiedziała.
 
"Ta propozycja może się okazać szkodliwa - ostrzegł prof. Środoń. - Ryzyko nieotrzymania grantu jest dziś coraz większe w związku z rosnącą konkurencją wśród naukowców. Możliwość unieważnienia przetargu w opisanym przypadku może wydłużyć proces zakupowy dla innych podmiotów tej samej instytucji, które pieniądze faktycznie mają, i przez to może zaszkodzić ich badaniom. Byłoby fatalnie, gdyby ta nowa możliwość stała się dla instytucji kontrolujących pretekstem do wymagania, aby nieprzyznane granty włączać do przetargów. Instytucje rozdające granty (np. FNP czy NCBiR) stoją na stanowisku, że szczegółowe planowanie wydatków w grantach możliwe jest tylko dla pojedynczego etapu badań, a nie całego grantu" - dodał.