Jak powiedział PAP dyrektor departamentu ochrony środowiska i gospodarki komunalnej w Urzędzie Miejskim w Białymstoku Andrzej Karolski, miasto już od jakiegoś czasu prowadzi działania, które mają poprawić warunki bytowe zwierząt oraz ptaków na terenie Białegostoku.

Mówił, że od kilku lat montowane są budki lęgowe dla ptaków. Jest ich obecnie ok. 400. Dzięki nim - jak dodał dyrektor - ptakom łatwiej jest się "zaaklimatyzować" w mieście. Powiedział, że ptaki "pomagają" też miastu w ochronie kasztanowców przed szrotówkiem. Karolski powołując się na badania dotyczące zwalczania szrotówka, mówił, że ptaki wyjadają znaczną część larw tego szkodnika.

Dlatego - jak zauważył - kolejnym krokiem, by zatrzymać ptaki w mieście, a także pomóc im przetrwać zimę, było rozstawienie karmników. Mówił, że mimo, iż prawdziwa zima jeszcze nie przyszła, to ptaki chętnie zaglądają do "ptasiej stołówki", gdzie zawsze coś na nie czeka.

Powiedział, że jedzenie wrzucają do nich także mieszkańcy. "Widziałem jak do karmnika podeszła babcia z wnuczkami i zostawili tam ziarna słonecznika" - dodał. Jego zdaniem to dobra zimowa atrakcja dla dzieci, ale także fantastyczna lekcja przyrody, podczas której można podejrzeć ptaki. Do karmników zaglądają m.in. sikory, wróble, kawki, gawrony czy sójki.

Karolski zachęcał, by każdy kto ma ochotę, wrzucał do karmnika ziarna słonecznika, suszone owoce, suchy chleb czy pokrojone drobno suche mięso. Przypomniał też, że jeśli ktoś zdecyduje się wrzucać jedzenie do karmników, to musi robić to regularnie. Bo - jak wyjaśnił - ptaki przyzwyczajają się i ciągle będą zaglądały w to miejsce w poszukiwaniu jedzenia.

Karmniki będą rozstawione do końca kwietnia.