Po poniedziałkowym posiedzeniu zarządu regionu PO struktury tej partii przesłały mediom stanowisko ws. „sytuacji politycznej po wyborach samorządowych w Opolu”. Można w nim wyczytać, że zarząd opolskiej PO „z niepokojem obserwuje sposób, a zwłaszcza zastosowane przez nowe władze miasta Opola metody uprawiania polityki”.

W stanowisku napisano dalej: „Pierwsze decyzje personalne wskazują, że działający u boku nowego prezydenta miasta doświadczeni w politycznych awanturach działacze Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski – Janusz Kowalski i Patryk Jaki zaczęli od honorowania członków swoich rodzin i przyjaciół stanowiskami w radach nadzorczych i zarządach spółek miejskich oraz stanowiskami w urzędzie. (…) Takich metod jako Platforma Obywatelska nie będziemy wspierać ani tolerować”.

Zarząd PO nawiązał tu do zmiany zarządu miejskiej spółki Wodociągi i Kanalizacja. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia w spółce wymieniono zarząd, a w nowym zarządzie znalazł się m.in. ojciec posła SP Patryka Jakiego. Jaki w kampanii wspierał Wiśniewskiego.

W stanowisku PO zapisano też, że zarząd regionu partii „nie widzi możliwości współpracy klubu radnych PO w całości, ani także pojedynczych osób identyfikowanych z Platformą Obywatelską z obecnymi władzami miasta działającymi pod dyktando polityków z PiS i Solidarnej Polski”. Zdaniem zarządu PO, prezydent Opola jest „całkowicie uzależnionym” od wpływu tych polityków, co ”wyklucza jakąkolwiek współpracę” PO z Wiśniewskim.

„Podjęliśmy w poniedziałek decyzję, że będziemy twardą opozycją w mieście wobec prezydenta Opola” – wyjaśnił w rozmowie z PAP poseł Korzeniowski. Dodał, że jego zdaniem Wiśniewski świadomie i z premedytacją proponował też w ostatnim czasie niektórym działaczom PO stanowiska (np. była radna PO została skarbnikiem miasta), by pokazać „swoje związki z PO”. „Naszym stanowiskiem pokazujemy jednoznacznie, że między PO a panem Wiśniewskim nie ma żadnego związku i że jesteśmy w konflikcie” – zaznaczył Korzeniowski.

Wiśniewski w rozmowie z PAP w poniedziałek mówił z kolei, że taką postawą PO „nie będzie się zrażał” i nadal będzie „wyciągał rękę do jej działaczy PO”. „Oświadczenie zarządu PO to wynik ewidentnej traumy powyborczej. Ma charakter zimnowojenny, ale ja swoją postawą nadal będę wychodził naprzeciwko środowiskom PO” – zapewniał prezydent miasta.

Dodał także, że „czuje się trochę niezawinioną ofiarą tego, że opolanie nie wybrali na prezydenta miasta Tadeusza Jarmuziewicza z PO”. „Będę jednak szanował zdanie opolan i jako prezydent będę realizował swoje zapowiedzi. Mogę to robić we współpracy z PO, realizując także jej pomysły, ale to już rzecz Platformy” - podkreślił Wiśniewski. Dodał również, że w „jego polityce miejskiej jest miejsce na to, by współpracować z PO, ale też PiS i innymi formacjami politycznymi”.

Na Wiśniewskiego, kandydującego z ramienia stowarzyszenia Opole na Tak, w II turze listopadowych wyborów samorządowych zagłosowało 67,66 proc. wyborców. W drugiej turze rywalizował on z kandydatem Razem dla Opola Marcinem Ociepą, który uzyskał 32,34 proc. głosów. Kandydat PO, poseł Jarmuziewicz, nie wszedł do II tury.

Wiśniewski to b. wiceprezydent Opola – z ramienia PO – i b. członek Platformy. O wykluczenie go z PO zawnioskował w 2013 roku właśnie Jarmuziewicz - szef struktur PO w Opolu. Powodem - jak tłumaczył wtedy poseł - była podjęta podobno przez Wiśniewskiego próba doprowadzenia do rozłamu w klubie PO w opolskiej radzie miasta i "przeciągnięcia" części radnych do innego klubu.

Tuż po wniosku Jarmuziewicza Wiśniewski został odwołany ze stanowiska wiceprezydenta miasta; a niespełna miesiąc później - po blisko 12 latach w PO - sam wystąpił z partii. Przekonywał przy tym, że wniosek o wykluczenie go z PO był próbą "ugruntowania pozycji Jarmuziewicza jako jedynego kandydata PO na stanowisko prezydenta Opola" (odejście Wiśniewskiego nastąpiło jeszcze zanim PO rekomendowała Jarmuziewicza w wyborach). (PAP)