Jak poinformowała PAP Rosario Serodio z urzędu miejskiego w Porto, w listopadzie ub.r. ratusz zakończył tworzenie zespołu do spraw kontaktów z wykonawcami graffiti. Funkcjonuje on w ramach miejskiej spółki Porto Lazer, odpowiedzialnej za organizację imprez kulturalnych na terenie tego portugalskiego miasta.

"Każdy z zainteresowanych malowaniem motywów na ścianach budynków w naszym mieście może teraz zgłaszać wnioski za pośrednictwem poczty elektronicznej, wysyłając pod jeden konkretny adres. Już po kilku dniach od jego upublicznienia zaczęły do nas napływać pierwsze wnioski od grafficiarzy" - powiedziała Rosario Serodio.

Przedstawicielka ratusza w Porto przyznała, że władze miejskie są otwarte na współpracę z artystami i gotowe do pomocy w poszukiwaniach miejsc, w których legalnie można wykonywać murale. Jako pierwszy obszar do "zagospodarowania" przez artystów miejskich został wydzielony 70-metrowy odcinek muru, na którym mogą malować grafficiarze. Każdy z nich może wykonać maksymalnie dwa motywy - powiedział Serodio.

Inicjatywa kooperacji z artystami miejskimi wyszła od aktualnego burmistrza Porto Ruiego Moreiry, który przed ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi obiecał grafficiarzom otwartość ze strony ratusza na ich twórczość.

"Gdybym zobaczył piękny mural namalowany obok mojego domu z pewnością nie miałbym nic przeciwko niemu. Wręcz przeciwnie. Wyciągnąłbym telefon i zrobił mu zdjęcie" - powiedział Moreira podczas jednego z ubiegłorocznych spotkań z wyborcami.

Nowy burmistrz słowa dotrzymał, lecz zadanie nie jest łatwe z uwagi na wnioski grafficiarzy ubiegających się o możliwość malowania na budynkach prywatnych. Mediację pomiędzy ich właścicielami a artystami prowadzi Porto Lazer. Zgoda wydawana jest tylko w przypadku, gdy ci pierwsi zaakceptują pomysł malowania na swoim domu.

Otwartość Ruiego Moreiry uwidoczniła się również w zniesieniu opłat ustalonych jesienią ub.r. przez ustępującą ekipę włodarzy miasta. Za jednorazowe pozwolenie na tworzenie graffiti zamierzali oni egzekwować po 40 euro.

Większość grafficiarzy z Porto, choć pochwala otwartość nowego burmistrza na sztukę uliczną, to przyznaje, że idea wnioskowania do władz o pozwolenie na malowanie kontrastuje z definicją graffiti. "To działalność artystyczna, która ze swojej natury jest nielegalna. Formalizowanie jej to bardzo dziwny pomysł" - stwierdził miejski artysta z Porto o pseudonimie Rafi.

Portugalskie przepisy nie pobłażają artystom ulicznym za malowanie w niedozwolonych miejscach. Przyjęta przez parlament we wrześniu ub.r. ustawa przewiduje kary w wysokości od 100 do 25 tys. euro. Grzywna grozi każdemu, kto bez pozwolenia maluje w miejscach publicznych, na budynkach mieszkalnych, w środkach transportu miejskiego, a także skrobie ściany obiektów i zawiesza ogłoszenia.

(PAP)