We wtorek działacze partii rozmawiali o tym w Katowicach z szefem Sojuszu Leszkiem Millerem. Ma to być pierwszy krok do opracowania projektu, mającego wspomóc samorządy w tej sprawie. Szczegółów proponowanych rozwiązań na razie nie podano.

„Chcemy jako SLD przygotować odpowiednie rozwiązania prawne, które po ustaleniu z przewodniczącym i klubem parlamentarnym zgłosimy w Sejmie, żeby wesprzeć nasze gminy, które są dzisiaj w dramatycznej sytuacji” – powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej szef śląskiego SLD poseł Marek Balt.

W rozmowie z PAP poseł uściślił, że chodzi o wsparcie w postaci np. dotacji, subwencji czy nieoprocentowanych kredytów. Balt wskazał, że w najbliższym czasie ma nad tym pracować klub parlamentarny SLD.

Część gmin, na terenie których działają kopalnie, stanęła przed koniecznością zwrotu naliczonego podatku od nieruchomości. To efekt problemów związanych z tzw. podatkiem od wyrobisk górniczych, co do którego samorządy domagają się doprecyzowania przepisów.

Chodzi o rozstrzygnięcie, w jakim zakresie pobierany przez gminy podatek od nieruchomości może obejmować podziemne wyrobiska górnicze (obecnie - podziemne budowle). Gminy naliczały i pobierały podatek od podziemnych wyrobisk, choć spółki węglowe kwestionowały legalność takiego działania i odwoływały się do sądów. W efekcie dotychczasowych niekorzystnych dla gmin rozstrzygnięć sądowych, część z nich musi zwracać wielomilionowe kwoty.

Przykładem jest samorząd liczącego ok. 90 tys. mieszkańców Jastrzębia-Zdroju, który przy dochodach budżetu rzędu ok. 340 mln zł (w tym roku), musi zwrócić ok. 85 mln zł. Według Balta winne tej sytuacji są nie samorządy, które naliczały nienależny podatek, ale nieprecyzyjne prawo.

„W naszej ocenie winne jest nieprecyzyjne prawo podatkowe, które doprowadziło do tego, że istniała dowolność naliczania podatków, i brak nadzoru nad działalnością samorządów przez wojewodów, czyli przez rząd. Ten nadzór powinien zakwestionować te podatki, żeby nie narazić gminy na to, że najpierw naliczają podatki, a później nie będą miały z czego zwracać” – argumentował Balt.

„Potrzebne jest wsparcie rządu, bo rząd jest współodpowiedzialny za całą tę sytuację; nie ma co zwalać winę na samorządy, które korzystając z prawa naliczają podatki, żeby nie zostać posądzonym na szkodę gminy czy niedopełnienie obowiązków” – dodał szef śląskiego Sojuszu.

Gminy naliczały sporny podatek opierając się m.in. na wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2006 r., w którym wskazano, że „budowle znajdujące się w wyrobisku górniczym są opodatkowane podatkiem od nieruchomości”. Podatnicy, czyli spółki wydobywcze, skarżyły decyzje o naliczeniu tego podatku, jednak płaciły go, ponieważ zgodnie z prawem ich skargi nie wstrzymywałyby egzekucji. Skargi trafiały najpierw do Samorządowych Kolegiów Odwoławczych, a potem na drogę sądową – do Wojewódzkich Sądów Administracyjnych.

Kluczowy dla sprawy stał się wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 września 2011 r. wydany w związku z pytaniem prawnym skierowanym przez WSA w Gliwicach. TK wskazał wówczas m.in., że przepisy ustawy o podatkach i opłatach lokalnych nie mogą odnosić się do podziemnych wyrobisk górniczych. Jednocześnie nie wykluczył opodatkowania infrastruktury górniczej, a konkretnie poszczególnych "obiektów i urządzeń zlokalizowanych w podziemnych wyrobiskach górniczych", jeżeli da się je zakwalifikować do budowli lub obiektów budowlanych wymienionych wprost w prawie budowlanym.

Efektem tego wyroku było również zakwestionowanie dotychczasowej praktyki organów podatkowych, polegającej na automatycznym uznawaniu wyrobisk za budowle, co pośrednio przyczyniło się do zakwestionowania wysokości obciążeń z tytułu podatku od nieruchomości, jakie były dotychczas płacone przez przedsiębiorstwa górnicze.

Spółki węglowe egzekwują niesłusznie zapłacony podatek. Do końca marca br. JSW odzyskała 154 mln zł z zapłaconych gminom ponad 214 mln zł spornego podatku - w połowie w postaci gotówki, a w połowie w formie potrąceń we wzajemnych rozliczeniach podatków. Również Kompania Węglowa ma obecnie ok. 150 spraw z gminami ws. zwrotu łącznie ok. 150 mln zł podatku, z których zdecydowana większość nie została jeszcze rozstrzygnięta.

Gminy podkreślają nadal, że brak wyczerpującej definicji budowli skutkuje uwikłaniem w dziesiątki kosztownych procesów ze spółkami wydobywczymi, których rezultaty mogą być znane dopiero za kilka lat.(PAP)