Jacek Majchrowski wygrał w drugiej turze wyborów na prezydenta Krakowa, uzyskując 58,77 proc. głosów. Pokonał popieranego przez PiS Marka Lasotę, który zdobył 41,23 proc. głosów - podała w poniedziałek oficjalnie Miejska Komisja Wyborcza. Frekwencja wyniosła prawie 34 proc.

Po raz kolejny, prezentując się jako kandydat niezależny wygrywa Pan z kandydatami największych partii politycznych. Czy w Krakowie nie ma miejsca na „partyjnego” prezydenta?

Jacek Majchrowski: To jest może wynik mojej działalności edukacyjnej, bo ja cały czas podkreślam, nie dlatego, że ja tak funkcjonuję, ale dlatego, że uważam, że tak powinno być: mieszkańcy mają już dosyć partii w samorządzie i to bardzo dobrze. O ile można jeszcze mówić o układzie partyjnym w sejmiku wojewódzkim, bo tam jest trudno inaczej wybrać władze, to miasta i gminy powinny być oparte na ruchach niezależnych, społecznych, ludziach, którzy nie są powiązani z partiami. Zresztą ci kandydaci, którzy w innych wielkich miastach byli „podpięci” pod partie polityczne albo padli, albo ledwo się przeczołgali.

Zaczyna Pan kolejne cztery lata na stanowisku prezydenta. Czego mogą się spodziewać mieszkańcy, jakie będą priorytety tej prezydentury?

J.M: Już w kampanii wyborczej mówiłem o trzech priorytetach. Chcę naprawdę zrobić to, co przekazałem w programie, ale rzeczy na które zwracam szczególną uwagę to kwestia zdrowia, ze szczególnym położeniem nacisku na opiekę nad osobami starszymi i miejskie szpitale im. Żeromskiego i Narutowicza. Druga kwestia to walka ze smogiem – tu wszystko jest już ułożone i ruszyło. Trzecia kwestia to inwestycje drogowe i komunikacyjne.

W tej kampanii duże inwestycje infrastrukturalne nie były w centrum uwagi kandydatów, czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie w Krakowie?

J.M.: Już w zasadzie minął czas wielkich kubaturowych inwestycji w Krakowie, bo powstała już m.in. oczyszczalnia ścieków, w przyszłym roku dojdzie spalarnia odpadów komunalnych. W przyszłym roku będzie też oddana do użytku linia tramwajowa z estakadą łącząca ulicę Lipską z ulicą Wielicką. To będzie skrót, który znacznie przybliży do siebie komunikacyjnie Podgórze i Nową Hutę. Trzecia rzecz, na którą warto zwrócić uwagę nie jest duża, ale sądzę, że spektakularna: powstanie pierwsza w Krakowie spopielarnia zwłok.

Ruchy obywatelskie, które wciąż rosną w siłę powtarzają, że Kraków powinien być blisko swoich obywateli...

J.M.: Też położyłem nacisk na to w swojej kampanii wyborczej, chciałbym, aby Kraków był bliski swoim mieszkańcom, żeby podnieść komfort życia. Do tej pory, dysponując sporymi pieniędzmi z Unii Europejskiej, kładliśmy nacisk na duże inwestycje, bowiem posiadając taki zastrzyk finansowy trudno go nie wykorzystać na znaczące przedsięwzięcia. Teraz czas na to, co dotyka bezpośrednio mieszkańców: zieleń, chodniki, ogródki jordanowskie. To zresztą też w dużej mierze będzie załatwiał budżet obywatelski.

W Radzie Miasta Krakowa rysuje się koalicja PO z radnymi z Pańskiego klubu. Czy do niej dojdzie?

J.M.: Chciałbym, żeby to była znacznie szersza koalicja, aby PiS, jako największy klub w Radzie Miasta Krakowa także się do tego włączył. Mam nadzieję, że to uczynią.

Jakie zmiany czekają Urząd Miasta, czy będą roszady na stanowiskach zastępców prezydenta i prezydenckich pełnomocników?

J.M.: Jakieś zmiany na pewno będą, ale dopiero teraz się za to biorę, ponieważ nie mam zwyczaju dzielenia skóry na niedźwiedziu.

Czy będzie to czwarta i już ostatnia Pańska kadencja na stanowisku prezydenta?

J.M.: Ja już nie odpowiadam na takie pytania, bo wcześniej dwukrotnie mówiłem, że jest to już moja ostatnia kadencja, a potem zmieniałem zdanie. Nie wiem.

(PAP)