Władze Hiszpanii uważają, że niepodległość Katalonii, odpowiedzialnej za jedną piątą hiszpańskiego PKB, oznaczałaby jej automatyczne wykluczenie z Unii Europejskiej.

"Gdyby Katalonia wyszła z UE, co stałoby się z emeryturami, (...) instytucjami finansowymi, systemem monetarnym?" - pytał Rajoy w wywiadzie dla prywatnej stacji radiowej Onda Cero. Wspominał także o możliwych problemach z określaniem narodowości mieszkańców tego regionu.

Władze Katalonii traktują zaplanowane na niedzielę wybory regionalne jako plebiscyt w sprawie niepodległości. Przedwyborcze sondaże dają ugrupowaniom proniepodległościowym szanse na zdobycie większości. Szef katalońskiego rządu Artur Mas uważa, że taki wynik wystarczy, by rozpocząć 18-miesięczny proces przygotowujący ten region do odłączenia się od Hiszpanii.

Hiszpański premier na kilka dni przed katalońskimi wyborami, nazywanymi historycznymi, coraz częściej pojawia się w mediach. Podkreśla, że ogłoszenie niepodległości przez Katalonię nie będzie miało "żadnej wartości prawnej", i zapowiada, że w razie potrzeby skieruje sprawę to Trybunału Konstytucyjnego.

"O kształcie Hiszpanii muszą decydować wszyscy Hiszpanie, a nie tylko niektórzy z nich" - powiedział Rajoy, zarzucając Masowi także brak programu politycznego, m.in. w kwestiach zatrudnienia i edukacji.

Według sondaży, na które powołuje się agencja AFP, większość Katalończyków chce przeprowadzenia referendum o samostanowieniu, jakie odbyło się w Szkocji w ub. roku.(PAP)

ulb/ kot/

arch.