W czuwaniu modlitewnym w cerkwi greckokatolickiej w Górowie Iławeckim wzięli udział przedstawiciele społeczności polskiej i ukraińskiej, w tym miejskie władze. Modlitwom w obu językach przewodniczyło duchowieństwo z miejscowych parafii - greckokatolickiej pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i rzymskokatolickiej pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

"Zaprosiliśmy do wspólnej modlitwy naszych współbraci, z którymi mieszkamy obok siebie. Chcieliśmy wesprzeć naszą modlitwą wydarzenia, które mają miejsce na Ukrainie i przeżywać je razem" - powiedział PAP proboszcz parafii greckokatolickiej ks. Jan Łajkosz.

Jak przypomniał, równie dramatyczne wydarzenia były w latach 80. doświadczeniem Polaków. Dlatego obecna sytuacja na Ukrainie zbliżyła mieszkańców, niezależnie od wyznania, narodowości i przekonań. W Górowie mieszka dużo osób pochodzenia ukraińskiego, potomków przesiedleńców z akcji "Wisła". Wiele jest też rodzin mieszanych. "Jesteśmy zjednoczeni, tak jak kiedyś wobec idei solidarnościowych" - podkreślił.

Wierni greckokatoliccy wspólnie z sąsiadami rzymskokatolikami składali prośby w intencji pokoju, poszanowania ludzkiej godności i wolności na Ukrainie. Modlili się przed kopią ikony Matki Boskiej "Brama Miłosierdzia", którą podczas ubiegłorocznej wizyty w Górowie poświęcił patriarcha Światosław. Jego wizycie w Polsce towarzyszyła deklaracja polskiego i ukraińskiego episkopatu, dotycząca pojednania pomiędzy oboma narodami.

Zdaniem Jerzego Necio z Komitetu Obywatelskiego "Majdan Wolności", który zachęcał górowian do udziału we wspólnej modlitwie, ta inicjatywa wpisuje się w szereg wcześniejszych działań lokalnych niezależnych działaczy, zwolenników współpracy polsko-ukraińskiej. Nazwa tego komitetu nawiązuje do obecnych wydarzeń w Kijowie oraz ruchu obywatelskiego, który w 1990 roku połączył przedstawicieli społeczności polskiej i ukraińskiej.

"Zważywszy na dotychczasowe wspólne działania, nie mogło zabraknąć inicjatywy w chwilach trudnych dla Ukrainy i Ukraińców" - powiedział Necio. Jak dodał, lokalna społeczność bardzo przeżywa to, co dzieje się na Ukrainie. Dotyczy to zarówno osób ukraińskiego pochodzenia, jak i tych, którzy mają sąsiadów lub znajomych Ukraińców i dlatego z nimi sympatyzują, oraz takich, którzy kibicują Euromajdanowi z troski o Polskę.

Protesty zwolenników integracji europejskiej na Ukrainie, trwające od listopada, z czasem przekształciły się w wystąpienia antyrządowe. Zaostrzyły się, kiedy zdominowany przez prezydencką Partię Regionów parlament znacznie ograniczył prawo obywateli do demonstracji. Podczas pogłębiającego się kryzysu siedem osób straciło życie, a setki zostały rannych.

(PAP)