"Start w wyborach do rady miasta ma zabezpieczyć interesy działkowców" - powiedział PAP w środę Andrzej Bojko, prezes okręgowego zarządu PZD w Białymstoku. Jak poinformował, w ostatnich dniach sfinalizowano porozumienia z trzema partiami.

Bojko dodał, że liczy, iż działkowcom uda się zdobyć trzy mandaty. Nie powiedział, z jakich list wyborczych kandydaci PZD mają jego zdaniem największe szanse. W sumie z trzech list ma wystartować kilkunastu kandydatów PZD.

Na listach PO działkowcy będą w każdym z okręgów w wyborach do rady miasta - powiedział PAP wiceszef powiatowych struktur partii Zbigniew Nikitorowicz. W jednym z okręgów na ostatnim miejscu listy PO znalazł się b. radny SLD (obecnie bez przynależności klubowej) - właśnie jako kandydat działkowców.

Nikitorowicz zapewnił, że "nie jest zazdrosny" o to, iż działkowcy startują także z list innych partii. Pytany, co zyskuje jego ugrupowanie na starcie kandydatów PZD, odparł, że każda partia powinna być jak najbliżej ludzi i otwierać się na osoby spoza danego ugrupowania. W tym kontekście przypomniał, że od dwóch kadencji PO w mieście współpracuje m.in. z Forum Mniejszości Podlasia (przedstawiciele społeczności prawosławnej - PAP) i - jak ocenił - ta współpraca przynosi pozytywne efekty. Nikitorowicz przyznał też, że samemu związkowi działkowców trudno byłoby zorganizować listę i startować samodzielnie.

Bojko pytany, dlaczego związek zdecydował się na porozumienia z trzema różnymi partiami, powiedział, że te ugrupowania poparły w ubiegłym roku zmiany w ustawie o ogrodach działkowych.

"Dlatego i my je popieramy" - dodał. Bojko powiedział, że dzięki temu, iż kandydaci PZD są na trzech różnych listach, wyborcy mogą głosować na działkowców zgodnie ze swoimi przekonaniami wyborczymi.(PAP)

Wybory samorządowe 2014 - zobacz listę gotowych do pobrania wzorów wyborczych>>>