Jakie najważniejsze zadania czekają pana oraz generalnie gdański samorząd w najbliższych czterech latach?

Paweł Adamowicz: Dziś wszystkie polskie miasta, te duże i te mniejsze, mają przed sobą ostatnią szansę w tym stuleciu pozyskania pieniędzy „darowanych” z Unii Europejskiej. W czasie kampanii wyborczej odniosłem wrażenie, że dla wielu osób pozyskanie funduszy z Unii wydaje się taką prostą sprawą: manna z nieba leci i wystarczy podstawić garnek. A tak nie jest. Już dziś w Gdańsku projektujemy ulice o ponaddzielnicowym znaczeniu, pod kątem pozyskania środków unijnych na ich budowę. Mam tu na myśli głównie obszar Gdańska Południe, który bardzo dynamicznie się rozwija: co roku przyrasta tu bardzo dużo nowych mieszkań zasiedlanych przez młode małżeństwa. Musimy ten obszar dobrze skomunikować z innymi dzielnicami Gdańska. Są to potężne koszty, bo trzeba tu zbudować nie tylko nowe drogi, ale też nowe linie tramwajowe. Wartość tych inwestycji szacowana jest na prawie miliard złotych. Chcielibyśmy też w tym obszarze wybudować co najmniej jedno przedszkole i jedną szkołę. Tego jednak nie zrealizujemy już za unijne pieniądze, chcemy więc zrobić to samodzielnie lub w partnerstwie z deweloperami.


W trakcie kampanii sporo mówił pan o konieczności zainwestowania w starsze dzielnice Gdańska.

P.A.: Tak. Jest to druga grupa zadań, na które chcemy pozyskać pieniądze z Unii. W minionych latach, dzięki funduszom z tego właśnie źródła, odnieśliśmy duży sukces przeprowadzając już prace w kilku dzielnicach: Dolnym Mieście, Wrzeszczu, Letnicy i Nowym Porcie. Przed nami kolejne wyzwania w postaci ukończenia rewitalizacji Dolnego Miasta i Wrzeszcza oraz rozpoczęcie prac na Oruni czy Biskupiej Górce. Chcielibyśmy wydać na ten cel aż 270 mln zł.


Jakie jeszcze inne inwestycje są w planach?

P.A.: Kolejną grupą zadań jest dalsze unowocześnienie taboru tramwajowego. Chcemy dalej działać w tej dziedzinie, mimo że już jesteśmy liderem w kraju, bo wszystkie autobusy oraz 75 procent gdańskich tramwajów, to pojazdy niskopodłogowe. W planach są też działania przeciwpowodziowe, w tym budowa kolejnych zbiorników retencyjnych i rozbudowa sieci kanalizacji deszczowej. Te inwestycje są może mało interesujące i widoczne dla mieszkańców, ale – z punktu widzenia dalszego rozwoju miasta - konieczne.


W czasie kampanii przed drugą turą wyborów ogłosił pan chęć wprowadzenia zmian w głosowaniu na budżet obywatelski.

P.A.: Dyskusja na temat budżetu obywatelskiego i dostosowywanie go do postulatów różnych środowisk, będzie jednym z całej serii działań, także bardzo ważnych w tej kadencji - wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Myślimy tu też m.in. o jeszcze szerszym niż dotąd otwarciu się na różne formy partycypacji, konsultacji itp. oraz współpracy z radami dzielnic. W tej sferze będziemy też w nowej kadencji wdrażać, wspólnie z Warszawą i Poznaniem, projekt pod nazwą „open data” polegający na szerokim udostępnieniu danych dotyczących różnych dziedzin życia miasta.

Już piątą kadencję będzie pan sprawował funkcję prezydenta Gdańska.

P.A.: Ta piąta kadencja jest dla mnie symbolicznie ważna, bo będzie ona zamykać dwie dekady mojej prezydentury. To jest już zupełnie inna perspektywa. Mam świadomość większych oczekiwań i większego krytycyzmu.


Czy za cztery lata wystartuje pan w kolejnych wyborach?

P.A.: Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Nawet nie będę próbował.
Rozmawiała Anna Kisicka (PAP)