Piątkowe wieczorne dzienniki wielkich europejskich stacji telewizyjnych w reportażach z Barcelony pokazują szeroką barcelońską aleję wypełnioną na długości przeszło kilometra barwnym tłumem z pasiastymi flagami katalońskimi.

Media madryckie mówią, że liczba uczestników manifestacji nie przekroczyła pół miliona osób.

Marsz odbywa się pod hasłem "Otwarta droga do Republiki Katalońskiej". Rozpoczął kampanię, która ma przekonać wyborców, że zaplanowane na 27 września wybory regionalne w Katalonii są w istocie rzeczy plebiscytem na rzecz niepodległości regionu.

Kampanię organizuje Katalońskie Zgromadzenie Narodowe (ANC). Przewodniczyła mu do maja tego roku Carme Forcadell, "numer 2" w ruchu, którego nazwa brzmi po katalońsku "Junts pel Si" - "Razem dla Tak" dla niepodległej Katalonii w wyborach regionalnych.

Ruch ten wspiera kandydaturę premiera autonomicznego rządu katalońskiego, którym jest startujący w wyborach Artur Mas, gorący zwolennik uniezależnienia się wschodniego, najbardziej uprzemysłowionego regionu kraju. Dostarcza on 19 proc. hiszpańskiego PKB.

Mas obiecuje wyborcom, że jeśli zwolennicy niepodległości Katalonii uzyskają większość w parlamencie regionalnym, otworzy to drogę do celu, jakim jest uzyskanie niepodległości regionu już w 2017 roku.

Zwolennicy niepodległości regionu liczącego 7,5 miliona mieszkańców muszą uzyskać co najmniej 68 mandatów w 135-osobowym parlamencie regionalnym, aby móc rozpocząć realizację swego celu. Sondaże pokazują, że mają oni szanse odnieść zwycięstwo niewielką przewagą głosów.

Przed rozpoczęciem obchodów Diady Mas oświadczył: "Jeśli katalońskie siły niepodległościowe zdobędą absolutną większość w parlamencie regionalnym, będzie on upoważniony do tego, by prowadzić dalej proces secesji".

Od 2012 roku Katalonia nieustannie domaga się przeprowadzenia referendum w sprawie przyszłości regionu.

Hiszpańska wicepremier Soraya Saenz de Santamaria, wypowiadając się na kilka godzin przed rozpoczęciem barcelońskiej manifestacji z okazji Diady, oskarżyła katalońskich zwolenników niepodległości o próby podzielenia społeczeństwa regionu. Podkreśliła, że "tylko cały naród hiszpański ma prawo decydować o przyszłości kraju i jego terytoriów". "To, co dawniej było świętem wszystkich Katalończyków, teraz zostało zawłaszczone przez Arturo Masa na rzecz jego własnej kandydatury" - powiedziała wiceszefowa rządu.

W Europie kanclerz Niemiec Angela Merkel i brytyjski premier David Cameron deklarowali ostatnio zdecydowane poparcie dla konserwatywnego hiszpańskiego rządu Mariano Rajoya, który zapowiedział, że wszelkimi środkami politycznymi i prawnymi będzie zdecydowanie bronił jedności kraju. (PAP)