Minister sprawiedliwości Marek Biernacki podkreślił we wtorek podczas spotkania z dziennikarzami, że założenia do projektu zostały przygotowane przez resort sprawiedliwości we współpracy z Ministerstwem Gospodarki; zostały już przyjęte przez Komitet Stały Rady Ministrów.

Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński powiedział, że celem zmian jest m.in. zrównanie wierzycieli prywatnych z publicznymi w kwestii zaspokajania roszczeń. Chodzi o to, by na wierzycielach publicznych wymusić w większym stopniu zaangażowanie w procesy restrukturyzacyjne firm, aby nie składali od razu wniosku o upadłość.

Zdaniem wiceministra sprawiedliwości Michała Królikowskiego, postępowania upadłościowe mają charakter stygmatyzujący. To według niego powód, dla którego wiele podmiotów decyduje się z niego nie korzystać. Wielu przedsiębiorców uważa, że to jest już ostatnie rozwiązanie, kiedy nie da się nic uratować. "Dlatego planujemy, by długa droga sądowa związana z postępowaniem upadłościowym była ostatecznością" - podkreślił.

Chodzi o to, by udział sądu w tym procesie był niewielki, a postępowanie upadłościowe zamknęło się wynegocjowaną ugodą z wierzycielami - dodał wiceminister. Jak mówił, "ma to zapobiec łańcuszkowemu upadaniu podmiotów (małych i średnich), zależnych w większym stopniu niż duże podmioty od jednego czy trzech kontraktów zawartych w obrocie gospodarczym".

W opinii Królikowskiego, dzięki nowym rozwiązaniom "przedsiębiorca - dłużnik będzie miał więcej instrumentów, by ułożyć się z wierzycielami." Jednak z drugiej strony - wyjaśnił wiceminister - będą mu grozić surowsze niż obecnie sankcje związane z jego nierzetelnością. Oznacza to również, że syndyk i sąd będą mieli silniejsze i szybsze narzędzia do zapobiegania wyprowadzaniu majątku przez nierzetelnych dłużników.

Królikowski podkreślił, że przyszła regulacja ma zwiększyć uprawnienia tzw. aktywnych wierzycieli. Na zgromadzeniach wierzycieli mają liczyć się głosy tych, którzy będą uczestniczyć w głosowaniu, a nie tak jak obecnie - również tzw. biernych wierzycieli.

Wiceminister sprawiedliwości zwrócił uwagę na zaniżanie wartości wystawianych na sprzedaż firm będących w procesie upadłości. "Proponujemy rozwiązanie, by dłużnik, mając problemy finansowe, mógł sprzedać swoją firmę za cenę i na warunkach zatwierdzonych przez sąd. A środki ze sprzedaży będą rozdysponowane przez wierzycieli. To rozwiązanie opiera się na doświadczeniach międzynarodowych" - mówił.

Królikowski zapowiedział także powstanie Centralnego Rejestru Upadłości. "Chodzi o stworzenie nowoczesnego narzędzia informacyjnego i komunikacyjnego, w którym w porównaniu do stanu obecnego zwiększy się liczba dostępnych informacji o likwidowanym majątku" - podkreślił. To ułatwi dostęp do informacji o tym, jakie części majątku podlegają sprzedaży przez likwidatora albo dłużnika. "Zmniejszą się też obciążenia syndyka i sądu, skończy się obowiązek wykonywania wielu czynności, także obrotu dokumentami związanymi z postępowaniem upadłościowym" - dodał.

Zgodnie z założeniami projektu, syndyk ma być doradcą restrukturyzacyjnym. O powierzeniu mu tej funkcji nie będzie decydował wyłącznie sąd, ale przede wszystkim wierzyciele i dłużnicy.

Wiceminister gospodarki Mariusz Haładyj zaznaczył, że skuteczność procesów restrukturyzacyjnych firm jest obecnie bardzo słaba, a postępowania upadłościowe często prowadzą do likwidacji ich majątku. Efektywne procedury restrukturyzacyjne, także poprzez porozumienie dłużnika z wierzycielami, mają umożliwić dłużnikowi dalsze funkcjonowanie po zrestrukturyzowaniu długu - podkreślił.

Procedury upadłościowe mają zapewnić wierzycielom sprawne dochodzenie wierzytelności. Powinny też pozwolić na powrót części upadłego przedsiębiorstwa do obrotu i utrzymanie miejsc pracy - dodał Haładyj. (PAP)