Dotychczas w Unii Europejskiej dostęp do broni palnej regulowała dyrektywa z lat 90. Po zamachach terrorystycznych we Francji i Belgii Komisja Europejska postanowiła jednak zaostrzyć przepisy. Nowe mają m.in. zapewnić ściślejszą kontrolę handlu bronią (szczególnie w internecie), ustalić nowe kategorii broni, wspólne zasady jej oznaczania i reguły postępowania z bronią dezaktywowaną.

Przeciwko surowym regulacjom unijnym protestują jednak lobby myśliwskie i sportowe.

"Jesteśmy przeciwni zasadom, które wprowadzają obostrzenia dla osób legalnie posiadających broń. Zwiększą one jedynie obciążenia i koszty administracyjne, a nie będą miały realnego przełożenia na walkę z terroryzmem” – powiedziała PAP Diana Piotrowska, rzecznik Polskiego Związku Łowieckiego.

Polscy myśliwi dodają również, że obowiązujące w Polsce przepisy dotyczące dostępu do broni należą do najbardziej restrykcyjnych w Europie.

Polski Związek Łowiecki przekazał swoje stanowisko Europejskiej Federacji Związków Łowieckich (FACE).

"UE uderza w myśliwych i strzelców sportowych. Holenderska prezydencja w Radzie UE, która prowadziła prace, nie przeprowadziła nawet żadnych konsultacji ze środowiskiem strzeleckim – argumentuje FACE. – Przecież chyba nikt nie wierzy, że te obostrzenia pomogą w walce z przestępczością zorganizowaną czy terroryzmem? Kryminaliści strzelający z kałasznikowów i dostawcy broni na czarnym rynku nawet ich nie odczują. Ucierpią tylko uczciwi obywatele, legalni posiadacze broni".

Stowarzyszenie reprezentuje interesy 7 mln europejskich myśliwych i jest największą organizacją łowiecką na świecie.

"Terroryści przecież nie zaopatrują się w sklepach myśliwskich, sportowych, nie kupują replik broni, nie starają się o licencję, o pozwolenie, nie przechodzą kursów, egzaminów, testów psychologicznych, psychiatrycznych, badań okulistycznych, tylko kupują ją nielegalnie” – dodaje w rozmowie z PAP jeden z polskich myśliwych.

Do aktywności wzywa swoich członków także Europejska Konfederacja Strzelecka (ESC) z siedzibą w Szwajcarii. Strzelcom sportowym nie podoba się to, że unijne przepisy określają wielkość magazynków broni sportowej oraz narzucają obowiązek członkostwa w stowarzyszeniach strzeleckich jako warunek umożliwiający udział w zawodach strzeleckich.

"To jasne, że trzeba walczyć z terroryzmem na wszelkie możliwe sposoby, ale zagrożenie zamachami nie zmniejszy się wraz ze wzrostem restrykcji nakładanych na legalnych posiadaczy broni i intensyfikacją działań przeciwko strzelectwu sportowemu. Prawdziwym problemem jest nielegalny rynek broni, a przecież nie da się go zamknąć, dyscyplinując hobbystów i sportowców" – mówi PAP Eugene Glagolev z ESC.

Konfederacja zaapelowała do swoich członków, by skontaktowali się z posłami ze swoich krajów oraz posłami do Parlamentu Europejskiego i próbowali przekonać ich do swoich racji.

Zaostrzenie unijnych przepisów przegłosowali w ubiegłym tygodniu ministrowie spraw wewnętrznych państw UE. Polska i Czechy były przeciwko ostrzejszym zasadom.

"Było kilka powodów. Przede wszystkim uważaliśmy, że prace prowadzone były w zbyt dużym pośpiechu. Prezydencja holenderska nie miała wiele czasu, do tego doszły ataki terrorystyczne, więc spotkania odbywały się bardzo dynamicznie. Polska proponowała, żeby te propozycje jeszcze raz przemyśleć, zejść z poziomu politycznego na poziom ekspercki – powiedział PAP polski dyplomata. – Poza tym mieliśmy wątpliwości co do zaproponowanej kategoryzacji broni, sposobu znakowania części i regulacji dotyczących obowiązku badań lekarskich myśliwych i sportowców".

Luksemburg także głosował przeciw, ale w odróżnieniu od Polski uznał proponowane przepisy za zbyt łagodne.

Znowelizowana dyrektywa ma wyznaczyć minimalne standardy w dziedzinie kontroli dostępu do broni. Państwa UE będą mogły wprowadzać u siebie ostrzejsze reguły. Ostateczny kształt przepisów zostanie uzgodniony w negocjacjach między rządami państw unijnych a Parlamentem Europejskim.

Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)