Po czwartkowym spotkaniu z premierem Rumunii w Brukseli Komisja Europejska poinformowała w komunikacie prasowym, że przewodniczący KE przekazał Poncie "poważne obawy dotyczące ostatnich wydarzeń politycznych w Rumunii w odniesieniu do rządów prawa, niezależności władzy sądowniczej i roli Trybunału Konstytucyjnego".

"Przewodniczący Barroso jasno się wyraził, że rząd rumuński musi szanować pełną niezależność sądownictwa, przywrócić uprawnienia Trybunału Konstytucyjnego i zapewnić, że jego decyzje będą przestrzegane, mianować rzecznika praw obywatelskich cieszącego się ponadpartyjnym poparciem oraz zagwarantować nową, otwartą i przejrzystą procedurę powoływania prokuratora generalnego i przewodniczącego dyrekcji ds. walki z korupcją" - poinformowano w komunikacie.

Ponta obiecał szefowi KE podjęcie pilnych działań, by dostosować się do tych wymogów, a nawet zapowiedział przekazanie tych zobowiązań na piśmie. "Przewodniczący Barroso z zadowoleniem przyjął zapewnienie, jakie otrzymał od premiera Ponty, że środki wchodzące w zakres kompetencji rządu zostaną podjęte natychmiast i że dołoży on wszelkich starań, aby uzyskać podobne zobowiązanie ze strony innych instytucji rumuńskich" - poinformowano w komunikacie.

Już po spotkaniu z Barroso w czwartkowym wywiadzie dla agencji AFP Ponta powiedział: "Odpowiem Komisji Europejskiej w bardzo krótkim czasie, może nawet jutro, tak by (...) pokazać Komisji zaangażowanie rządu i spełnić wszystkie normy europejskie".

Premier Rumunii od środy przebywał w Brukseli, gdzie tłumaczył się liderom unijnych instytucji z kontrowersyjnych zmian, jakie zaszły w ostatnim czasie w jego kraju. Szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy wprost mówił o obawach przed łamaniem podstawowych zasad UE, takich jak niezależność sądów. "Wydaje się, że celem tych działań jest ograniczenie kompetencji niezależnych instytucji, takich jak Trybunał Konstytucyjny" - mówił w czwartek.

Kierowany przez Pontę od maja socjaldemokratyczno-liberalny rząd przyjął dekrety ograniczające kompetencje Trybunału Konstytucyjnego, wymienił przewodniczących obu izb parlamentu, a także rzecznika praw obywatelskich, który jako jedyny mógł nowe dekrety zakwestionować. Ponadto w piątek, 6 lipca, parlament głosami koalicji rządowej opowiedział się za wszczęciem procedury impeachmentu prezydenta Traiana Basescu. Centroprawicowy szef państwa został zawieszony w obowiązkach na 30 dni. 29 lipca przeprowadzone zostanie referendum w sprawie odsunięcia go od władzy.

Za łamanie praw podstawowych, do których należy niezawisłość sądów i na których opiera się UE, krajowi członkowskiemu grozi utrata głosu w Radzie UE, jeśli nie wykaże ono żadnej poprawy. Procedury tej nigdy jeszcze nie zastosowano.

Wśród innych środków, jakimi dysponuje KE wobec Rumunii, jest mechanizm sprawdzania postępów Rumunii w obszarze sprawiedliwości, walki z korupcją i zorganizowaną przestępczością. W ramach tego mechanizmu istnieje możliwość wstrzymania funduszy strukturalnych dla obu krajów, gdyby zastrzeżenia wobec nich były duże. Publikacja tegorocznego raportu w tej sprawie zaplanowana jest na 18 lipca.

Raport ten oficjalnie nie ma związku ze staraniami Bukaresztu o wejście do strefy Schengen, jednak pojawiły się głosy, że rządy temu niechętne mogą wykorzystać go w przyszłości jako argument.

Ponta zapewniał w Brukseli o "niezachwianym przywiązaniu do zasad demokracji i rządów prawa", "przestrzeganiu rumuńskiej konstytucji oraz europejskich wartości". Na konferencji w PE w środę Ponta wielokrotnie podkreślał, że to, co dzieje się w Rumunii, to tylko "walka polityczna w zgodzie z zasadami demokracji". Podkreślał, że system sądowy w Rumunii jest "niezależny i skuteczny", i deklarował gotowość, by KE to sprawdziła.

Z Brukseli Inga Czerny (PAP)

icz/ akl/ kar/