Robert Horbaczewski: Czy Stany Zjednoczone naruszyły prawo międzynarodowe, porywając Nicolása Maduro, prezydenta Wenezueli? Jaka powinna być reakcja międzynarodowa na te wydarzenia?
Prof. Patrycja Grzebyk: Tak, Stany Zjednoczone naruszyły prawo międzynarodowe i wszystko wskazuje na to, że dalej będą naruszać, bo nie rezygnują z osądzenia Maduro, czyli naruszają jego immunitet dyplomatyczny. Wygląda na to, że planują też okupację Wenezueli, skoro chcą przez pewien czas rządzić tym krajem. W takiej sytuacji inne państwa, które uznają to za poważne naruszenie prawa międzynarodowego, powinny zareagować proporcjonalnie – na przykład poprzez nałożenie sankcji.
Czy są możliwe inne, mocniejsze rozwiązania?
Po pierwsze, nie mamy sądu, do którego można by pozwać Stany Zjednoczone za to naruszenie, bo Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości nie ma obowiązkowej jurysdykcji. Nawet jeżeli uznamy, że doszło do agresji, co jest dyskusyjne, musimy popatrzeć jak ta operacja będzie się rozwijać. Obecnie Marco Rubio, sekretarz stanu USA przedstawia te wydarzenia nie jako operację wojskową, tylko jako operację służb, czyli taką ekstrakcję przestępcy. Postulat, aby Międzynarodowy Trybunał Karny zajął się zbrodnią agresji, też nie wchodzi w grę, bo ani Stany Zjednoczone, ani Wenezuela nie są stroną poprawek dotyczących tejże zbrodni.
Zostaje więc skierowanie sprawy do Rady Bezpieczeństwa ONZ, ale z tej strony też żadnych sankcji nie będzie, bo Stany Zjednoczone, jako stały członek tego gremium, skorzystają z prawa weta. To pokazuje słabość obecnego prawa międzynarodowego. Wielkie mocarstwa, które mają stałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa, mogą skutecznie blokować wielostronne sankcje wobec siebie. Pozostaje pytanie, czy inne państwa zdecydują się na nałożenie sankcji wobec USA.
Jaki to mogą być sankcje?
W mediach mówimy o sankcjach, ale poprawnie należałoby użyć terminu przeciwśrodki (countermeasures), które się podejmuje, żeby zmusić to państwo do przestrzegania prawa międzynarodowego. Mogą to być: zerwanie stosunków dyplomatycznych, sankcje ekonomiczne, czyli na przykład zerwanie jakichś umów handlowych, zakaz eksportu, importu. Zazwyczaj państwa wybierają taki środek, który realnie zaboli dane państwo i wpłynie na jego postawę, czyli przymusi do przestrzegania prawa międzynarodowego. Problem w tym, że zastosowanie przeciwśrodków wiąże się z kosztami. A które państwa byłyby gotowe zastosować takie przeciwśrodki w stosunku do Stanów Zjednoczonych?
Jak w tym wszystkim odnajdują się Chiny i Rosja?
Jeśli chodzi o Chinę i Rosję, to wiemy, że relacje są bardzo mocno napięte. W przypadku Chin pamiętamy to wzajemne obkładanie się taryfami. Obecna sytuacja w Wenezueli jest elementem większej układanki tych wzajemnych relacji, bo Rosji i Chiny miały poważne interesy gospodarcze w Wenezueli. Chiny importują stamtąd ropę naftową, Rosja zaś tylko w listopadzie 2025 roku zawarła ponad 40 umów handlowych. Od wielu lat mówi się, że to właśnie Rosja pomaga w sprzedaży wenezuelskiego złota na rynkach światowych, a wręcz kontroluje niektóre z kopalni złota. Uderzenie w Wenezuelę jest także uderzeniem w interesy gospodarcze tych dwóch państw i to one zastanawiają się w jaki sposób odpowiedzieć na naruszenie prawa międzynarodowego, z którym mieliśmy do czynienia.
Przeczytaj także: Prof. Hofmański: Prawnicy powinni poszukiwać sposobów reakcji na okrucieństwo
Czy porwanie Maduro można uznać za agresję?
Nawet jeżeli powiemy, że to było tylko porwanie osoby uważanej za przestępcę w Stanach Zjednoczonych, to jest to ingerencja w sprawy wewnętrzne Wenezueli i wykonywanie swojej jurysdykcji na terytorium innego państwa. A to jest niedopuszczalne w prawie międzynarodowym. Wielu ekspertów też podkreśla, że mamy do czynienia z naruszeniem zakazu użycia siły. Byłabym ostrożna jeszcze w ocenie, czy to jest agresja, czy coś poniżej agresji, bo otwarte jest pytanie, jak bardzo ta operacja się rozwinie. Jeśli dojdzie do rzeczywistej okupacji w Wenezueli, to mamy międzynarodowy konflikt zbrojny, typowe naruszenie zakazu użycia siły. Potrzebujemy więcej danych, żeby prawidłowo ocenić tę sytuację.
A jaki jest status Maduro w USA?
Jeśli został porwany w ramach konfliktu zbrojnego, bo przecież było użycie siły zbrojnej przez Stany Zjednoczone, to trzeba rozważać, czy jest jeńcem wojennym, albo przynajmniej chronioną osobą cywilną, mającą określone gwarancje procesowe. Pomijając, czy Stany Zjednoczone uważają za głowę państwa czy też nie, on faktycznie był tą głową państwa. Na tapecie jest więc kwestia jego immunitetu i naruszenia tego immunitetu. Nie jest to problem marginalny, biorąc pod uwagę, że w ramach Komisji Prawa Międzynarodowego od kilku lat toczy się bardzo zażarta dyskusja na temat immunitetu najwyższych oficjeli obcych państw przed sądami krajowymi.
Czy mamy jakieś narzędzie, aby wymusić na wielkich mocarstwach przestrzeganie prawa międzynarodowego?
Skutecznych narzędzi nie ma. Jeśli mamy znaleźć jakiś pozytywny element w tej dyskusji, to jednak Stany Zjednoczone nie do końca porzucają prawo międzynarodowe, próbują swoją operację wtłoczyć jakoś w ramy prawa międzynarodowego, prawa do samoobrony. Pytanie, czy tą interpretację kupimy. Chciałabym zauważyć, że w ostatnich tygodniach słyszeliśmy o atakach Stanów Zjednoczonych na łodzie płynące z Wenezueli, które miały należeć do narkokarteli. Stany Zjednoczone atakowały je twierdząc, że działają w samoobronie, bo uznały kartele za grupę zbrojną niepaństwową, która jest zaangażowana w konflikt zbrojny i dokonuje napaści na Stany Zjednoczone. Maduro przedstawiany był jako lider tego narkobiznesu, odpowiedzialny też za przemyt ludzi i narkotyków, nie mówiąc o innych naruszeniach praw człowieka, na których akurat Trump się nie za bardzo skupiał, przynajmniej do tej pory. Wydaje mi się, że ten wątek jeszcze wypłynie, bo on będzie bardziej przemawiał do szeregu państw trzecich.
Czy takie tłumaczenie jest przekonujące?
Stany Zjednoczone próbowały rozszerzać ramy samoobrony, czyli jednak wpisywać się w ten wyjątek, który w karcie Narodów Zjednoczonych istnieje. Tłumaczenia Marco Rubio, że to nie była operacja wojskowa, tylko operacja służb specjalnych przy wsparciu wojskowym, ma umniejszyć naruszenie prawa. Donald Trump i jego rząd będzie musiał się jednak mierzyć z pytaniem, dlaczego skoro doszło do operacji wojskowej poza granicami Stanów Zjednoczonych, nie zwrócił się o autoryzację tej operacji do kongresu. Stany Zjednoczone idą więc w narrację, że mamy do czynienia z czymś poniżej pułapu napaści zbrojnej.
Czy wydarzenia, do których doszło w Wenezueli, można jakoś odnieść do przeszłości?
Tak, widzę analogię do porwania w 1989 r. przez wojska amerykańskie generała Manuela Noriegi, który autorytarnie sprawował rządy w Panamie. W jego przypadku też chodziło o handel narkotykami, ale w przypadku Noriegi trudno było go uznać rzeczywiście za legalnego przywódcę Panamy. Chociaż tutaj Stany Zjednoczone i szereg innych państw podkreśla, że nie uważają Maduro za legalnego przedstawiciela państwa wenezuelskiego. Nie zmienia to jednak faktu, że on tę efektywną władzę miał. Warto w tym kontekście wspomnień o wydanym ostatnio wyroku sądu kasacyjnego we Francji rozważającego kwestię immunitetu głów państw trzecich. Sąd stwierdził, że immunitet głowy państwa jest instytucją, która nie może być uzależniona uznania czy nie danej osoby za przedstawiciela innego państwa, bo wtedy tak naprawdę traci na znaczeniu. I to jest bardzo ciekawy przypadek, który będzie analizowany przez prawników, czy nie mamy do czynienia z takim przełamaniem zasady przestrzegania immunitetu. I to nie ze względu na chęć osądzenia najpoważniejszych zbrodni prawa międzynarodowego, bo przecież sąd amerykański nie ma sądzić Maduro za zbrodnie przeciwko ludzkości, które mu przypisywano, tylko za naruszenie prawa krajowego amerykańskiego. Jeśli USA osądzą Maduro za naruszenie prawa krajowego, a nie za zbrodnie międzynarodowe, może to stworzyć niebezpieczny precedens i zagrozić ochronie amerykańskich urzędników za granicą.
Patrycja Grzebyk, prawnik, politolog, doktor habilitowana nauk prawnych, specjalizująca się w międzynarodowym prawie karnym oraz międzynarodowym prawie humanitarnym, profesor Uniwersytetu Warszawskiego.
Cena promocyjna: 319.2 zł
Cena regularna: 399 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 319.2 zł










