Sędziowie Czubik, Demendecki, Kapiński, Stępkowski i Załucki kandydatami na I prezesa SN
Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego zdecydowało, że przedstawi prezydentowi Karolowi Nawrockiemu sędziów: Pawła Czubika, Tomasza Demendeckiego, Zbigniewa Kapińskiego, Aleksandra Stępkowskiego i Mariusza Załuckiego jako pięciu kandydatów na I prezesa SN. 27 lutego odbyły się wysłuchania w sumie sześciu sędziów – wśród nich była jeszcze sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska.

Do wyboru nowego I prezesa SN dochodzi w momencie, gdy na biurku ministra sprawiedliwości jest projekt nowej ustawy o SN, zakładający zmiany także w powoływaniu prezesa SN i likwidacja Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Sprawy Publicznych, oraz Odpowiedzialności Zawodowej, a w Sejmie tzw. ustawa praworządnościowa - regulująca status sędziów powołanych przy udziale obecnej KRS, czyli w skład której wchodzi 15 sędziów/członków wybranych przez Sejm, a nie przez sędziów. Równocześnie trwa już procedura wyboru nowych sędziowskich członków Rady, rozpoczęta na podstawie obowiązujących przepisów (zakładających wybór ich przez Sejm), bo prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o KRS, która miała to zmienić. Sejm przyjął właśnie uchwałę, w której wskazał, że do KRS wybierze 15 sędziowskich członków wskazanych przez sędziów. W wyścigu o stanowisko I prezesa SN nie uczestniczyła profesor Małgorzata Manowska, czyli obecna I prezes SN, czym całą procedurę zresztą ułatwiła. Ponieważ nie kandydowała, to ona przewodniczyła Zgromadzeniu Ogólnemu. Gdyby kandydowała, takiego sędziego/przewodniczącego spośród sędziów SN, wskazałby prezydent. Wtedy jednak - zgodnie z art. 144 Konstytucji - potrzebna byłaby kontrasygnata premiera. Co istotne, nie będzie potrzebna przy powołaniu przez prezydenta pierwszego prezesa Sądu Najwyższego (wprost wskazuje na to Konstytucja).
Co warto również podkreślić, najprawdopodobniej już nowy I prezes SN będzie zwoływał pierwsze posiedzenie nowej Krajowej Rady Sądownictwa.
Sędzia Igor Zgoliński, rzecznik prasowy SN powiedział, że w piątkowych obradach wzięło udział 55 z 91 uprawnionych sędziów SN. Z kolei o decyzji prezydenta powiedział: Mamy nadzieję, że zostanie ona podjęta w takim czasie, który zapewni możliwość nieskrępowanego wykonywania czynności przez Sąd Najwyższy. Dodał, że kadencja prof. Manowskiej upływa 26 maja.
Czytaj: Profesor Manowska nie będzie ubiegać się o kolejną kadencję I prezesa SN>>
Sześciu kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego>>
"Starzy" sędziowie nie brali udziału w Zgromadzeniu
Swoje stanowisko w tej sprawie wydało kilkunastu sędziów powołanych na urząd sędziowski przed 2018 rokiem, czyli przy udziale KRS w składzie, w którym zasiadali sędziowie wybrani przez sędziów. W oświadczeniu zaznaczono, że nie będą brali udziału w obecnym Zgromadzeniu. Zdaniem tych sędziów naruszenia w wyborze I prezesa SN miały miejsce już w maju 2020 r.
Jak wskazano w oświadczeniu, 21–23 maja 2020 r. prowadzący obrady nie dopuścił wówczas do zakończenia czynności wyborczych poddaniem pod głosowanie Zgromadzenia uchwały o przedstawieniu prezydentowi pięciu kandydatów na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego, mimo poinformowania go we wniosku członków Zgromadzenia z 22 maja 2020 r. o konieczności podjęcia takiej uchwały. Następnie prezydent – jak dodali sędziowie – pomimo poinformowania go przez członków Zgromadzenia o prowadzeniu obrad z naruszeniem prawa oraz o niepodjęciu wymaganej przez art. 183 ust. 3 Konstytucji RP uchwały o przedstawieniu mu kandydatów na stanowisko I prezesa SN – 25 maja 2020 r. powołał na to stanowisko sędzię prof. Małgorzatę Manowską.
Czytaj: Zgromadzenie Sędziów SN zwołane z naruszeniem Konstytucji RP>>
"Starzy" sędziowie zaapelowali równocześnie „do wszystkich władz polskiego państwa o uzdrowienie ważnej dla obywateli części tego państwa, jakim jest sądownictwo, w tym Sąd Najwyższy.
Do trzech razy sztuka
Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym - art. 12., pierwszy prezes Sądu Najwyższego jest powoływany przez prezydenta na sześcioletnią kadencję spośród 5 kandydatów wybranych przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego i może zostać ponownie powołany tylko raz. Osoba powołana na to stanowisko może je zajmować tylko do czasu przejścia w stan spoczynku, przeniesienia w stan spoczynku albo wygaśnięcia stosunku służbowego sędziego Sądu Najwyższego.
Co istotne, zgromadzenie wybiera kandydatów na to stanowisko spośród sędziów SN w stanie czynnym, nie później niż na 6 tygodni przed upływem kadencji obecnego I prezesa albo w terminie 14 dni od dnia przejścia w stan spoczynku. Każdy sędzia SN ma prawo zgłosić jednego kandydata na to stanowisko. Zgłoszenia kandydata dokonuje się przewodniczącemu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego dokonującemu wyboru, niezwłocznie po jego rozpoczęciu. Zgromadzeniu Ogólnemu przewodniczy I prezes SN, a w przypadku, gdy nie jest to możliwe lub gdy zgłoszono jego kandydaturę - sędzia Sądu Najwyższego, którego kandydatura nie została zgłoszona, wyznaczony przez prezydenta.
Do dokonania przez Zgromadzenie Ogólne wyboru kandydatów na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego wymagana jest obecność co najmniej 84 jego członków. Tego nie udało się uzyskać na pierwszym posiedzeniu Zgromadzenia. Do dokonania wyboru na kolejnym posiedzeniu wymagana jest obecność co najmniej 75 członków - i ponownie takiego kworum nie udało się zebrać. Na kolejnym posiedzeniu, które odbyło się 26 lutego wystarczyła już obecność co najmniej 32 członków Zgromadzenia (sędziów było 53).
Jak wyglądało głosowanie? Zgodnie z ustawą o SN, każdy sędzia uczestniczący w Zgromadzeniu może oddać tylko jeden głos. Głosowanie jest tajne. Na stół prezydenta trafia następnie lista z nazwiskami pięciu kandydatów, którzy uzyskali największą liczbę głosów. Jeżeli dwóch lub więcej kandydatów na stanowisko I prezesa uzyskało równą liczbę głosów, w wyniku czego nie jest możliwe wybranie pięciu kandydatów, przeprowadzone zostanie ponowne głosowanie z udziałem tylko tych kandydatów.
Następnie, niezwłocznie po wybraniu kandydatów na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego albo inna osoba wskazana przez Zgromadzenie przekazuje prezydentowi listę kandydatów na to stanowisko, wraz - co ważne - z protokołem głosowania. Nie ma wskazanego terminu na decyzję, ale z przepisów wynika, że jeżeli kandydaci na stanowisko I prezesa nie zostali wybrani zgodnie z zasadami określonymi w ustawie, prezydent niezwłocznie powierza wykonywanie obowiązków I prezesa Sądu Najwyższego wskazanemu przez siebie sędziemu Sądu Najwyższego.
I procedura rusza na nowo.
Czytaj: I prezes SN zaskarżyła do TK wymóg kontrasygnaty przez premiera>>
Pięciu kandydatów, powołani do SN po 2017 r.
Sędzia Paweł Czubik to notariusz i nauczyciel akademicki, profesor nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. W 2018 r. został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.
Sędzia Tomasz Demendecki jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, nauczycielem akademickim Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W 2018 r. został powołany do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. W 2020 r. był jednym z pięciorga kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego, a w 2021 r. kandydował w konkursie na polskiego sędziego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Sędzia Zbigniew Kapiński orzeka w Izbie Karnej od 27 czerwca 2022 r., powołany z dniem 27 maja 2023 r. na stanowisko prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracą Izby Karnej. W latach 2004–2015 wykładał na Uniwersytecie Humanistyczno‑Przyrodniczym w Siedlcach.
Sędzia Aleksander Bogusław Stępkowski, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, w 2019 r. został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego. W 2020 r. pełnił obowiązki pierwszego prezesa Sądu Najwyższego (w związku z przedłużającym się wyborem I prezesa SN), a od 26 maja 2020 r. był rzecznikiem prasowym SN.
Sędzia Mariusz Załucki - profesor, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Rzeszowskiego i Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, od 2022 r. sędzia Sądu Najwyższego, specjalizuje się m.in. w prawie cywilnym i prawie własności intelektualnej. Orzeka w Izbie Cywilnej.
Problem z ustawą, nic się zmieni?
Dr Michał Laskowski z Izby Karnej SN uważa, że problematyczne są same przepisy ustawy o SN, które powodują, że musi być wyznaczonych pięciu kandydatów, więc nawet jeśli sędzia dostanie pięć głosów, to może być tym, którego prezydent powoła na stanowisko I prezesa.
Z punktu widzenia SN, czyli problemu związanego z orzecznictwem, z powołaniami nowych lub starych sędziów, taki wybór niczego nie rozwiąże. Natomiast może mieć znaczenia co do kierunku, jaki pierwszy prezes przyjmie - czy to będzie wzajemny szacunek czy inne działania, trudno przewidzieć. Problem Sądu Najwyższego – pozostanie. Można też przyjąć założenie, że tzw. starzy sędziowie wymrą, przejdą w stan spoczynku i wtedy problem umrze śmiercią naturalną. Można zwołać – i to już się dzieje – pełny skład SN i podjąć uchwałę, co unicestwi uchwałę trzech połączonych Izb z 2020 r., która mówiła o statusie nowych sędziów. Jednak to nie załatwi problemu, gdyż orzeczenia międzynarodowe pozostaną, problem ustrojowy – pozostanie. Szkoda tylko, że politycy nie potrafią znaleźć rozwiązania, gdyż ten pat musi zakończyć się rozumnym kompromisem. A na to się nie zanosi - mówi.
W jego ocenie po zmianie na stanowisku I prezesa SN nadal może dochodzić do sytuacji, w której "starzy" sędziowie będą orzekać w swoich składach, a nie z nowymi sędziami.
- Tak można przewidywać, bo trudno przypuszczać, że w obliczu zagrożeń sędziowie zechcą zmienić swoje zdanie. Projekty ustaw czy zapowiedzi to jest próba skłonienia znacznej części starych sędziów do przejścia w stan spoczynku. Część z nas może powiedzieć, że mamy tego dosyć, nie mamy siły, perspektyw nie widać – odchodzimy z tego sądu. Być może o to chodzi - podsumowuje.
Były prawybory? "Starzy" sędziowie nic o tym nie wiedzą
Kolejnym dowodem na silny podział sędziów jest kwestia prawyborów. Te - według naszych informacji - odbyły się m.in. w Izbie Cywilnej. Sędziowie anonimowo udzielali poparcia poszczególnym kandydatom, 60 proc. poparcia zyskał sędzia prof. Mariusz Załucki.
Sędzia Izby Cywilnej SN prof. Marta Romańska mówiła nam jednak, że nic nie wie o zorganizowaniu prawyborów na kandydata do tego stanowiska. – Z całą pewnością, jeśli jakieś prawybory się odbyły, to bez naszego udziału – dodaje. Profesor jest sędzią powołaną przez KRS ukształtowaną przed 2017 rokiem. – Wybór nowego kandydata na prezesa wywoła jedynie zamieszanie – dodała.
Z kolei sędzia prof. Załucki mówi serwisowi Prawo.pl, że w jego ocenie społeczeństwo ma już dosyć słuchania o tym, kto jest, a kto nie jest sędzią. - To nas, sędziów, kompromituje w jego oczach. Trzeba jednak liczyć się z tym, że kolejny raz pojawią się działania zmierzające do kwestionowania legalności zgromadzenia sędziów SN. Od pewnego bowiem czasu część sędziów SN, zwłaszcza ci powołani przed 2017 rokiem, zamiast realizować swoje konstytucyjne obowiązki, angażuje się w działalność – nie boję się tego powiedzieć – o charakterze partyjnym. Koledzy upodobali sobie różnego rodzaju manifesty, ostatnio głównie pisemne bądź medialne, choć niestety czasem także orzecznicze. To ciekawe, bo przez długi czas uczestniczyli z sędziami powołanymi z rekomendacji nowej KRS w zgromadzeniach – w zasadzie do tego momentu, dopóki mieli na tych zgromadzeniach większość. Wówczas nie podważali ich legalności, bo – jak sądzę – mogli podejmować uchwały zgodnie ze swoimi oczekiwaniami i zwyczajami. Zmiany demokratyczne oraz zwiększenie transparentności funkcjonowania Sądu Najwyższego, a szerzej – wymiaru sprawiedliwości, okazały się dla części tego środowiska trudne do zaakceptowania - podsumowuje.
Czytaj: Prof. Załucki: Społeczeństwo ma dość analiz, kto jest, a kto nie jest sędzią SN>>
I dodaje, że nie jest już możliwe "prowadzenie polityki ustalanej w zaciszu gabinetów, bez liczenia się ze zdaniem większości".
W takiej sytuacji łatwiej jest więc pisać manifesty i podejmować działania charakterystyczne dla haseł części sceny politycznej, niż uczestniczyć w normalnym procesie decyzyjnym w SN. Zresztą ustawodawca przewidział takie nadzwyczajne sytuacje. Nawet więc gdyby bojkot rzeczywiście miał miejsce, to w trzecim terminie zgromadzenia, który najprawdopodobniej odbędzie się w dalszej części tygodnia, dojdzie do wyłonienia i przedstawienia kandydatów na stanowisko I prezesa - podsumowuje.




