ezpłatny e-book 5 dylematów prawnika in-house: interpretacje, ryzyka, wątpliwości Sprawdź analizy prawne ekspertów i odpowiedzi LEX Expert AI
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Profesor Manowska nie będzie ubiegać się o kolejną kadencję I prezesa SN

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska zapowiedziała, że nie będzie ubiegać się o kolejną kadencję na tym stanowisku. Jak zaznaczyła, zmieniłaby decyzję jedynie w przypadku wystąpienia „nadzwyczajnych okoliczności". Wkrótce mija jej sześcioletnia kadencja, została powołana 26 maja 2020 r. Zgodnie z obowiązującymi przepisami zgromadzenie ogólne sędziów SN wybiera 5 kandydatów na to stanowisko, spośród sędziów SN, nie później niż na 6 tygodni przed upływem kadencji I prezesa. Następnie prezydent powołuje prezesa.

Profesor Manowska nie będzie ubiegać się o kolejną kadencję I prezesa SN
Źródło: www.lazarski.pl

Manowska poinformowała o swojej decyzji w rozmowie z „Rzeczpospolitą". - Podjęłam już decyzję. Nie będę ubiegać się o kolejną kadencję na stanowisku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, chyba że wystąpią jakieś nadzwyczajne okoliczności - powiedziała Manowska. Dodała, że od dawna powtarza, iż jest gotowa zrezygnować ze swojej funkcji, jeśli będzie taka potrzeba. - No i taka potrzeba właśnie nadeszła - dodała. Zaznaczyła również, że jej odejście ma ułatwić wybór nowego lidera i wprowadzić do instytucji „świeżą krew", co pozwoli na zachowanie ciągłości umiarkowanej linii orzeczniczej. W takiej sytuacji to ona będzie przewodniczyć zgromadzeniu ogólnemu sędziów SN, które będzie dokonywać wyboru kandydatów na nowego I prezesa.

Czytaj: I prezes SN: Minister naruszył przepisy ws. Rady Programowej KSSiP>>

Poprzedni wybór I prezesa do łatwych nie należał

Przypomnijmy, że prof. Manowska została I prezesem SN po tym, jak skończyła się kadencja - 30 kwietnia 2020 r. - prof. Małgorzaty Gersdorf. Kandydaci wówczas nie zostali wybrani przed upływem kadencji Gersdorf ze względu na panujące zagrożenie epidemiczne. W tej sytuacji do zakończenia kadencji nie został powołany nowy I prezes, więc ówczesny prezydent Andrzej Duda 1 maja 2020 r. powierzył sędziemu Izby Cywilnej Kamilowi Zaradkiewiczowi tymczasowe kierowanie Sądem Najwyższym i zobowiązał go do jak najszybszego zwołania Zgromadzenia Ogólnego. Zaradkiewicz zarządził to właśnie na 8 maja. W trakcie trwania Zgromadzenia Ogólnego Zaradkiewicz zrezygnował z funkcji i prezydent tymczasowe kierowanie Sądem Najwyższym powierzył Aleksandrowi Stępkowskiemu.

Najwięcej głosów uzyskał wtedy prof. Włodzimierz Wróbel - należący do grupy „starych" sędziów, czyli powołany jeszcze na podstawie rekomendacji poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa przed 2017 r. - uzyskał 50 głosów, a Manowska, która została powołana już pod rządami nowej ustawy o SN z grudnia 2017 r. czy przy udziale „nowej" KRS - 25 głosów. Podkreślano wówczas, że jest wysoko oceniana jako naukowiec i sędzia (przed powołaniem do SN była sędzią Sądu Apelacyjnego w Warszawie), ale wskazywano, że m.in. w okresie pierwszych rządów PiS była wiceministrem sprawiedliwości.

 

Wątpliwości budził także fakt, że w procedurze pominięto podjęcie uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN. Do przewodniczącego obradom sędziego Aleksandra Stępkowskiego trafił wniosek, by Zgromadzenie podjęło uchwałę o przedstawieniu prezydentowi listy kandydatów. Sędzia uznał jednak, że wniosek nie ma podstawy prawnej. Przeciwnicy podejmowania końcowej uchwały „zatwierdzającej" wybór kandydatów na I Prezesa SN twierdzili, że nie jest ona znana ani Konstytucji, ani ustawie o SN. Konstytucja mówi tylko o przedstawieniu Prezydentowi kandydatów, co przecież - jak argumentowali - nie wymaga podjęcia żadnej uchwały „zatwierdzającej" wyniki wyborów kandydatów na I prezesa SN.

Co wynika z przepisów?

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym - art. 12., pierwszy prezes Sądu Najwyższego jest powoływany przez prezydenta na sześcioletnią kadencję spośród 5 kandydatów wybranych przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego i może zostać ponownie powołany tylko raz. Osoba powołana na to stanowisko może je zajmować tylko do czasu przejścia w stan spoczynku, przeniesienia w stan spoczynku albo wygaśnięcia stosunku służbowego sędziego Sądu Najwyższego.

Co istotne, zgromadzenie wybiera kandydatów na to stanowisko spośród sędziów SN w stanie czynnym, nie później niż na 6 tygodni przed upływem kadencji obecnego I prezesa albo w terminie 14 dni od dnia przejścia w stan spoczynku.

Każdy sędzia SN ma prawo zgłosić jednego kandydata na to stanowisko. Zgłoszenia kandydata dokonuje się przewodniczącemu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego dokonującemu wyboru, niezwłocznie po jego rozpoczęciu. Zgromadzeniu ogólnemu przewodniczy I prezes SN, a w przypadku, gdy nie jest to możliwe lub gdy zgłoszono jego kandydaturę - sędzia Sądu Najwyższego, którego kandydatura nie została zgłoszona, wyznaczony przez prezydenta.

Do dokonania przez zgromadzenie ogólne wyboru kandydatów na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego wymagana jest obecność co najmniej 84 członków zgromadzenia. Jeżeli wyboru nie dokonano ze względu na brak wymaganego kworum, do dokonania wyboru na kolejnym posiedzeniu wymagana jest obecność co najmniej 75 członków. Jeżeli także na tym posiedzeniu wyboru nie dokonano ze względu na brak wymaganego kworum, wybór może zostać dokonany na kolejnym posiedzeniu w przypadku obecności co najmniej 32 członków zgromadzenia. Posiedzenia te zwołuje się na dzień przypadający nie później niż w terminie 5 dni od daty odbycia poprzedniego posiedzenia. Każdy sędzia uczestniczący w głosowaniu może oddać tylko jeden głos. Głosowanie jest tajne.

Na stół prezydenta trafia lista z nazwiskami pięciu kandydatów, którzy uzyskali największą liczbę głosów. Jeżeli dwóch lub więcej kandydatów na stanowisko I prezesa uzyskało równą liczbę głosów, w wyniku czego nie jest możliwe wybranie pięciu kandydatów, przeprowadza się ponowne głosowanie z udziałem tylko tych kandydatów.

 

Czy kontrasygnata premiera jest potrzebna?

Gdyby profesor Manowska zdecydowała się ponownie kandydować, przewodniczącego zgromadzenia ogólnego, spośród sędziów SN, którzy nie kandydują, wskazałby prezydent. Wtedy jednak - zgodnie z art. 144 Konstytucji - potrzebna byłaby kontrasygnata premiera. Jak jest w przypadku powołania I prezesa SN? Otóż ten sam art. 144 Konstytucji, zgodnie z którym akty urzędowe prezydenta wymagają dla swojej ważności podpisu prezesa Rady Ministrów, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem, zawiera wyłączenia. Nie dotyczy to m.in. powoływania pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, ale też np. prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Czytaj: I prezes SN zaskarżyła do TK wymóg kontrasygnaty przez premiera>>

Polecamy książki prawnicze