Na dziewięć miast, które "Dziennik Gazeta Prawnz zapytał o plany związane z gruntami, zajmowanymi obecnie przez działkowców, tylko dwa przyznały, że zamierzają zlikwidować ogródki, lub przynajmniej ich część. A i to w odległej przyszłości.

Pozostałe nawet nie mają takich planów i deklarują wprost: nie zamierzamy ani sprzedawać tych terenów, ani na nich inwestować. Samorządy czekają jakie rozwiązania prawne po wyroku Trybunału Konstytucyjnego przyjmie parlament.

I nawet jeśli za 1,5 roku gminy dostaną zielone światło dla likwidacji ogrodów, to nie stanie się to szybko, twierdzi "DGP". Żeby je sprzedać, muszą zmienić plany zagospodarowania przestrzennego. A ta procedura najczęściej ciągnie się 5-10 lat i słono kosztuje - nawet kilkaset tysięcy złotych w przypadku dużych terenów w centrach miast. (PAP)

mp/