W piątek Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił zażalenia na sięgnięcie przez prokuraturę po billingi biskupa płockiego Piotra Libery i redaktor naczelnej pisma "Super-Nowa" z Bielska-Białej. Złożyli oni zażalenia na prokuratorskie żądanie ujawnienia przez operatorów bilingów - jako osoby niewystępujące w akcie oskarżenia. Sąd uznał działanie prokuratury za uzasadnione.

W procesie dotyczącym Komisji Majątkowej oskarżonych jest dziewięć osób, w tym były pełnomocnik instytucji kościelnych Marek P. oraz siedmiu byłych członków Komisji.

Biskup Libera w swoim zażaleniu na postanowienia Prokuratury Okręgowej w Gliwicach o wydanie przez operatorów wykazu połączeń telefonicznych z numeru telefonu, wraz z lokalizacją urządzeń telekomunikacyjnych i numerów odbiorców w okresie od grudnia 2007 do grudnia 2009 r. oraz danych osobowych posiadacza telefonu, podnosił, że nie wskazano przyczyny, dla której te dane miałyby mieć znaczenie dla postępowania. Prokurator w piśmie do sądu wskazał, że zachodziła konieczność weryfikacji zeznań jednego ze świadków. Na tej podstawie sąd uznał, że zażalenie nie zasługuje na uwzględnienie, bo prokurator wykazał szczegółowo, że te dane miały znaczenie.

Podobne zażalenie złożyła redaktor naczelna pisma "Super-Nowa" z Bielska-Białej. Wskazywała m.in., iż ujawnienie billingów mogło stanowić nadużycie i inwigilację dziennikarza. Również tego zażalenia sąd nie uwzględnił, podzielając argumentację prokuratury, iż żądanie billingów nie obejmowało kontroli i utrwalania treści rozmów, nie miało związku z działalnością dziennikarską, a wynikało z potrzeby weryfikacji tezy śledztwa oraz obejmowało krótki okres - od 16 do 20 września 2010 r.

Proces w sprawie Komisji Majątkowej jeszcze się nie rozpoczął. Na posiedzeniu w styczniu sąd nie zgodził się na umorzenie postępowania wobec pięciu byłych członków Komisji. Wnosili o to obrońcy skazując m.in., że oskarżeni w świetle prawa nie byli funkcjonariuszami publicznymi i nie mieli w zakresie obowiązków dbania o sprawy majątkowe Skarbu Państwa. Sąd uznał, że umorzenie byłoby przedwczesne i sprawę należy wyjaśnić w toku procesu.

W lutym sprawa spadła z wokandy, ponieważ sąd na wniosek jednego z oskarżonych wyznaczył mu obrońcę z urzędu i odroczył rozprawę do 25 marca, by obrońca mógł się zapoznać z aktami. W marcu rozprawę odroczono po wniosku czterech oskarżonych o przekazanie sprawy do sądu w Warszawie. Decyzja w tej sprawie zapadnie na rozprawie wyznaczonej na 10 kwietnia.

Głównym oskarżonym jest Marek P. - były funkcjonariusz SB, który był pełnomocnikiem instytucji kościelnych w sprawach toczących się przed komisją i słynął z wyjątkowej skuteczności w odzyskiwaniu dla nich gruntów. Zgodnie z ustaleniami śledztwa miał też wyszukiwać rzeczoznawców, którzy wydawali fałszywe opinie na temat wartości ziemi, której zwrotu domagał się Kościół, korumpować członka komisji i działać na szkodę swoich kościelnych klientów.

Inni oskarżeni to siedmiu byłych członków Komisji Majątkowej, z których jednemu prokuratura zarzuca przyjęcie od Marka P. korzyści majątkowych, a pozostałym wyrządzenie szkody w mieniu Skarbu Państwa o wartości ponad 33 mln zł i poświadczenie nieprawdy w dokumentach. O to ostatnie przestępstwo została także oskarżona była protokolantka Komisji. W śledztwie oskarżeni nie przyznali się do winy.

Komisja Majątkowa, która przestała istnieć na początku marca 2011 r., przez przeszło 20 lat decydowała o zwrocie Kościołowi katolickiemu nieruchomości Skarbu Państwa. Od jej orzeczeń nie przysługiwały odwołania. Komisja od 1989 r. przekazała stronie kościelnej ponad 65,5 tys. ha i 143,5 mln zł rekompensat. Rozpoznała ponad 2,8 tys. wniosków. Według mediów wartość zwróconego majątku sięgała 5 mld zł. Decyzja o likwidacji Komisji miała związek z krytyką jej działalności: media podawały, że nie weryfikowano wycen gruntów przedstawianych przez rzeczoznawców Kościoła - miały być zaniżane.